Oglądałem na Youtube długi wywiad z o. Coyne. Rozmawiał z nim biolog Richard Dawkins, najbardziej popularny współczesny ateista. Znakomity biolog, autor takich książek jak ''Samolubny gen'' czy ''Rozplątanie tęczy''. Ostatnio zajmujący się religią. Pisałem o nim. Jest osobą znaną. Wywiad był bardzo ciekawy, gdyż o.Coyne nie był tylko jezuitą, ale również naukowcem - astrofizykiem, dyrektorem Watykańskiego Obserwatorium Astronomicznego. Był amerykańskim katolikiem i uznał, że wbrew pozorom Kościół katolicki nie jest monolitem. Nie wierzy więc Coyne w to co nie musi. Dla Coyne'a Bóg nie jest Bogiem Łataczem Dziur, gdy nie wiemy czegoś z nauk przyrodniczych i naszym wyjaśnieniem jest wtedy Stwórca. Amerykanin nie wierzył również w Boga filozofów, który stworzył wszechświat i przestał się nim interesować. Bóg Biblii jest Bogiem miłości. Zapytany przez Dawkinsa co sądzi o przodkach człowieka w procesie ewolucji, rzekł, że nie wierzy w istnienie duszy, dlatego nie posiadał jej australopitek i nie posiadają ludzie współcześni. Poczuł się zakłopotany, gdy Dawkins spytał go czy wierzy w cuda. ''Nie masz innych pytań Richard? Nie wierzę w cuda.'' Biolog pytał dalej. Coyne odrzekł, że wierzy tylko w narodzenie Jezusa z dziewicy i w zmartwychwstanie. Dawkins poczuł się zawiedziony. Nie siedzę w czyjeś głowie, ale miałem wrażenie, że jezuita być może powiedział tak, bo nie mógł inaczej. Inni ludzie również mieli podobne odczucie. Nie można jednak stwierdzić, że Coyne nie mówił prawdy. Wierzył, że on będzie żył wiecznie. To był ciekawy człowiek, warto go posłuchać, przetłumaczono jego dysputę z ateistą na polski. Miał ogromną wiedzę. Twierdził, że idea multiuniwersum jest niefalsyfikowalna. Wszechświaty leżą zbyt daleko od siebie. Jest to tylko hipoteza i ma swoje słabości. Pomyślałem sobie, że katolicy amerykańscy czy niemieccy są inni niż polscy. Nie są konserwatystami. Przynajmniej ci o których słyszałem.