Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny


 Forum > Ogólne > Pytania, problemy i opinie Nowy wątek Odpowiedz
 Wiara - puste słowo ? O_o !
 |  Wersja do druku
Mentos23
 wrzesień 05 2005 00:25  (Czytany 1770 razy)  
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/09/05
Postów:: 91

Witam serdecznie. Czytam i czytam to forum, zadaje pytania, dalej jednej sprwy nie rozumiem, wogule nawet bez cienia wyczucia o co też może chodzic
Sprawa wiary poruszana jest w każdym wątku, po trosze coś tam rozumiem i łapie, ale napisze to jeszcze raz wyraźniej, bo bardzo zależy mi na odpowiedzi. Mam spore wątpliwości.

[QUOTE=Maciek]"Wymaga się od niego "tylko" wiary, ale nie wiary deklaratywnej, ale wiary potwierdzonej życiem: krzyżem, uczynkami, słowami, świadectwem. Sprawiedliwość chrześcijanina - aby potwierdziła jego wiarę - musi przewyższać sprawiedliwość najlepszego z Żydów i najlepszego z pogan."[/QUOTE]
Chodzi o człowieka wierzącego. no i wiele wiecej tego typu wypowiedzi Maćka i New. 1 2 3

1) Znaczy sie ze taki człowiek wierzacy, ma juz zbawienie zapewnione bo przyjoł Chrystusa, a tera ma sie wykazac w tej wierze , potwierdzić życiem, krzyżem(cokolwiek to znaczy ?!), swiadectwem.

No to na chlopski rozum zrozumiałem, ale tylko na chłopski bo tak naprawde to nie widze w tym sensu.
Tak jak rozumiem wypowiedzi New: (ogulnie to są tak długie posty że wiadomo o co chodzi )
2) Z tego co piszesz człowiek czeka, (bo co innego ma robic skoro interesuje go tylko zbawienie) na zaproszenie Boga, przyjmuje je lub nie.

3)Od tego momentu pracuje juz nie na zbawienie, ale na nagrode. Właśnie potwierdzeniem wiary. Poprzez życie, krzyż, swiadectwo ? czyli przez co ? Jak rozumiem dobrą postawę, godną chrześcijanina: chodzenia do kościoła, przestrzegania przykazań. Czyli wyparcia sie grzechu, rozumianego prze Grekow jako żądze, a to jest nic innego jak moralnością w znaczeniu pogan.
Wspomne jeszcze że życie bez grzechu osoby wierzącej jest miłe Bogu.

4) !! Co za tym idzie prawożądny pogan niczym sie nie różni od dobrego chrześcijanina.
Jeden zasługuje na zbawienie drugi nie. Budzi to mój sprzeciw !!!

Jeden z użytkowników wspomniał o tym! Nie doczekał sie odpowiedzi. Padło tylko pytanie: A co to jest dobry pogan ?
W tym momencie dyskusja w tamtym wątku zamarła, dziw bierze że nikt nie odpowiedział, wiec ja to zrobie.

Dobry pogan to prawy, moralny człowiek. Opisze go dla jasności: jest to osoba której zachowanie jest moralne, godne, postepuje słusznie, jest dobry dla ludzi, szanuje prawa człowieka, obdarzony empatią i zrozumieniem dla doli ludzkiej.
Jeśli dalej jest to zamało to wyobraźmy sobie pogana którego zachowanie nie odbiega od zachowania najlepszego z chrzeszcijan, ma te same poglądy moralne, tak samo odnosi sie do ludzi, postepuje w ten sam sposób, głosuje na tych samych ludzi, jednak nie wierzy on w Boga, kiedy chrześcijanin udaje sie na modły, pogan oddaje sie medytacji, ich muzgi w renozansie magnetycznym wyglądają identycznie, są identyczni biologicznie ! I moralnie, na zewnątrz, tak że nie odruznisz ich serc,
a jednak! w środku w głowie coś sie czai, pogan nie wierzy (wersja druga wierzy w coś innego, a chocby i w bogów lasu).
Czy taka definicja moralnego pogana wystarczy? Chyba wiadomo czemu to wyjaśniam łopatologicznie )

Skoro juz wiadomo jak wygląda pogan moralny i że nie dostapi zbawienia(ba nawet zostanie potepiony i to na wieki) to każe się to zastanowić nad tym co to jest wiara ? Nie moge poprostu odruznić tych dwuch panów, co ma takiego wierzacy czego nie ma pogan ?

Mało tego, moralny pogan, patrząc na wierzącego, który pogrążył się w grzechu, może mówić o swojej wyzszości (w sensie pociesznego zrozumienia dla jego problemów). Ponieważ jego decyzje sa dobre i dają dobro zarówno sobie jak innym, wierzący (mimo swej wiecznej nagrody) naraża sie na śmieszność i pogarde( oczywiście tylko jako pierwsze wrażenie, obcowania z takim osobnikiem), zaraz przecie pogan jako osoba dobra pośpieszy z pomoca zagubionemu człowiekowi i tak pogan wybawi z grzechu wierzacego.

I jakże to moze być ? Nie moge tego zrozumieć, bo albo źle rozumuje(i prosze o korekte) albo WIARA to tylko puste słowo, koncepcja, intelektualny twór bez znaczenia. Czy tak może być ? Co to jest wiara ?


PS
Uzylem opcji szukaj i nie doszukałem sie odpowiedzi na forum.

===

Jestem TEISTĄ. NIE przynależe do ŻADNEJ RELIGI!
 
 Profil   Email 
 Cytat 
teofil777
 wrzesień 05 2005 08:07   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 02/08/05
Postów:: 43

Sama wiara nie zbawia. Zbawia nas Bóg swoją łaską. Jednak wiara jest potrzebna, żeby z tej łaski skorzystać (zbawienie z łaski przez wiarę). Biblia mówi, że wszyscy zgrzeszyli. Jest to zgodne z naszą intuicją, że każdy człowiek miał jakieś życiowe wpadki z grzechem. Z drugiej strony wystarczy jeden grzech, żeby oddzielić człowieka całkowicie od Boga. Nawet jeśli ktoś postanowi w pewnym momencie moralnie żyć i nawet jeśli mu się to uda, to takim życiem nie zmazuje swoich grzechów z przeszłości. Czyli jednym słowem cały czas ma coś na swoim koncie. Cokolwiek by to było jest za to jeden wyrok: wyrok śmierci (wieczne potępienie). W tym momencie przychodzi z pomocą łaska Boga. Jezus przyjął na siebie grzechy każdego człowieka i poniósł za to należną nam wszystkim karę - śmierć. Dzięki temu za darmo i zupełnie niezasłużenie (łaska) otrzymujemy od Boga pewien dar. Tym darem jest całkowite oczyszczenie (zbawienie) od naszych grzechów i możliwość powrotu do bliskiej więzi z Bogiem. Jeszcze tylko potrzeba ten dar przyjąć (nikt nie jest do tego zmuszany przez Boga). Kluczem do tego przyjęcia jest właśnie wiara.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
m4
 wrzesień 05 2005 17:59   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/25/05
Postów:: 240

Quote by Mentos23:

4) !! Co za tym idzie prawożądny pogan niczym sie nie różni od dobrego chrześcijanina.
Jeden zasługuje na zbawienie drugi nie. Budzi to mój sprzeciw !!!



i nie tylko Twój. Niedawno zmarł taki jezuita, o. Jacques Dupuis, który parę lat temu opublikował "Ku chrześcijańskiej teologii pluralizmu religijnego", książkę dość kontrowersyjną. Swierdził w niej po prostu, że chociaż Jezus jest jedynym Zbawicielem świata, to religie niechrześcijańskie mogą być chcianymi przez Boga "kanałami zbawczej łaski". Kongregacja Nauki Wiary po długich bojach dopuściła ją do druku i rozpowszechniania, tylko ze specjalną notą
Jeżeli zaś chodzi o stanowisko KNW, czyli oficjalne katolickie, to o ile mi wiadomo, popiera ona poglądy inkluzywistyczne (Chrystus jedynym pośrednikiem, ale w dzieło zbawienia włączone też inne religie). Czyli ten Twój "pożądny poganin" według KRK może być zbawiony.

===

www.thehungersite.com/
 
 Profil   Email 
 Cytat 
New
 wrzesień 07 2005 14:02   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/15/05
Postów:: 59

za Mentos23]: 4) !! Co za tym idzie prawożądny pogan niczym sie nie różni od dobrego chrześcijanina.
Jeden zasługuje na zbawienie drugi nie. Budzi to mój sprzeciw !!!



Zapomniałeś o najważniejszym:
Moralnośc ludzka w oczach Boga wygląda jak plugawa szata. (Izajasz 64: 6).
Ja zgrzeszyłem i ty zgrzeszyłeś, cała ludzkość zgrzeszyła. Nie ma nikogo, czyje życie byłoby bezgrzeszne. Biblia mówi: „Wszyscy zgrzeszyli i nie dostaje im chwały Bożej” (Rzym. 3: 23). „Nie masz sprawiedliwego ani jednego” (Rzym. 3: 10). Stąd wszyscy są grzesznikami w obliczu Boga.
Jesteś grzesznikiem nie z powodu tego, że grzeszysz, lecz grzeszysz dlatego, że jesteś grzesznikiem. Cała twoja natura jest grzeszna. Jabłoń nie dlatego jest jabłonią, że rodzi jabłka, lecz dlatego rodzi jabłka, że jest jabłonią. Grzeszysz, ponieważ już jesteś grzesznikiem. Idziesz błędną drogą od pierwszych lat swej odpowiedzialności.


Są tylko dwie kategorie ludzi w dzisiejszym świecie: ci, którzy są winni i ci, którzy są niewinni, zbawieni i zgubieni, grzesznicy i święci.
Dwie są tylko drogi: szeroka droga, która prowadzi na zatracenie i śmierć i wąska droga, która wiedzie do niebios i do życia wiecznego. A ty znajdujesz się albo na jednej albo na drugiej drodze, albo na szerokiej, albo na wąskiej, bo nie ma trzeciej drogi, nie ma żadnej pośredniej: idziesz więc albo do nieba albo do piekła.
Dwaj są tylko panowie – Bóg i diabeł, a ty służysz albo jednemu, albo drugiemu, nikt bowiem „nie może służyć dwóm panom” .
Nad obiema grupami ludzi widnieją słowa: nad jedną - „winni”, nad drugą „niewinni”. Nie jest istotne to, czy byłeś bardzo dobry, czy bardzo zły, czy uważasz się za wielkiego grzesznika, czy za małego grzesznika: jesteś winny albo niewinny.
Twoje nazwisko może figurować w rejestrach tysiąca kościołów, możesz być najbardziej aktywnym pracownikiem kościelnym, możesz być też byłym więźniem, karanym za wielkie przestępstwo, lecz nie czyni to różnicy. Jeśli nie jesteś zbawiony, jesteś winny i należysz do tej grupy, która kroczy szeroką drogą, prowadzącą na zatracenie.
Możesz być kulturalny i mieć wiele zalet, lecz Bóg zaliczy cię do grupy najbardziej rozwiązłych grzeszników świata i naznaczy cię znamieniem: „winny”. Wszyscy w tej grupie nie są na jednakim poziomie degradacji, ale wszyscy są jednakowo winni, nie masz bowiem różnicy, „albowiem wszyscy zgrzeszyli i nie dostaje im chwały Bożej” (Rzym. 3: 22-23)

Różnica polega na tym że prawdziwi chrześcijanie są:
1) obmyci krwią Jezusa Chrystusa, „Krew Jezusa Chrystusa Jego Syna oczyszcza nas od wszelkiego grzechu” (1 Jana 1:7)

2) narodzeni na nowo „Jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego. (Jan 3: 3)
Dlaczego Jezus to powiedział Nikodemowi? Odpowiedź jest prosta. Tak jak my wszyscy, Nikodem urodził się w grzechu, więc potrzebował duchowego nowonarodzenia. Musiał zmienić obiekt swojej wiary z religii na Jezusa (3: 15). Jedynie Chrystus mógł mu dać przebaczenie i życie wieczne. Skoro Nikodem, najbardziej religijny z religijnych, musiał się na nowo narodzić, to tym bardziej i my.
Dlaczego potrzebujemy odrodzić się duchowo?
Urodziliśmy się grzeszni (Ps. 51: 5-7)
Wszyscy grzeszymy (Rzym. 3: 23)
Możemy zostać usprawiedliwieni przez wiarę w Jezusa. Który umarł na krzyżu (Rzym. 5: 12-19).

Jeśli nie łapiesz, o co chodzi z nowo narodzeniem wejdź tutaj: ( po lewej stronie- "Przesłanie ewangelii"), http://www.baptysci.jezus.pl/

3) pewni swojego zbawienia. Zapytasz czym udowodnić tę pewność? Niczym innym jak tylko obecnością samego Chrystusa w swoim sercu. Chrystus przebywający w sercu utwierdza tą pewność. Chrystus jest naszym pokojem - "Pokojem Bożym, który przewyższa wszelkie zrozumienie" (Fil. 4,7)

===

Im mniej ktoś wie o ewolucji, tym bardziej w nią wierzy!
 
 Profil   Email 
 Cytat 
New
 wrzesień 07 2005 14:07   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/15/05
Postów:: 59

za Mentos23]: .I jakże to moze być ? Nie moge tego zrozumieć, bo albo źle rozumuje(i prosze o korekte) albo WIARA to tylko puste słowo, koncepcja, intelektualny twór bez znaczenia. Czy tak może być ? Co to jest wiara ?


Zrozumiesz to maxsymalnie gdy zaprosisz Jezusa do swojego życia

Wiara to nie jest jakaś tam siła na końcu języka.
Wiara to chodzenie z Bogiem, wiara to znaczy ze Jezus jest żywy i realny, to jest wiara, wiara to znaczy chodzić z Bogiem.

Tutaj znajdziesz odpowiedź co to znaczy wierzyć!!!!!!!!
http://eliasz.dekalog.pl/mirror/1/4.htm


===

Im mniej ktoś wie o ewolucji, tym bardziej w nią wierzy!
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Maciej Pasternak
 wrzesień 07 2005 19:18   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 02/26/03
Postów:: 1153

W całym wywodzie Mentosa jest kilka słabych punktów, które podważają wszystko:

1. Nikt nie zasługuje na zbawienie, a ja najmniej.
2. Zbawienie, to dar dostępny poprzez wiarę (jak napisał jeden z poprzedników, nie wiara zbawia, ale Bóg, wiara to tylko sposób przyjęcia zbawienia - jedyny sposób).
3. Chrześcijanin od poganina i Żyda nie różni się niczym z jednym małym, ale kluczowym "ale". On przyjął dar Boga. Poganin i Żyd odrzucili go (jestem z pochodzenia Żydem, znam to środowisko i wiem, co piszę, nie ma Żyda nie znającego Jezusa, ale żaden nie chce Go przyjąć).
4. A zatek nie ma żadnej niesprawidliwości w tym, że jedni będą zbawieni, a inni nie, bo dar dostępny jest dla wszystkich (w takiej, czy innej formie), dostaje go ten, kto go weźmie, a nikomu nie wciska się go na siłę.

I mam propozycję, Mentos, nie próbuj rozumem zgłębiać spraw Bożych, bo ci się nie uda. Jakoś tak się dziwnie składa, że "głupią wiarę" wyznawało sporo najtęższych umysłów w historii podczas gdy ateizm jak dotąd był na ogół domeną półmózgów.

Pozdrawiam

===

Kto umie czynić dobrze, a nie czyni, dopuszcza się grzechu.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Mentos23
 wrzesień 11 2005 12:35   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/09/05
Postów:: 91

O super, w końcu zrozumiałem, kluczem bylo slowo ufność, świetna prezentacja.

[QUOTE=Maciek]
1. Nikt nie zasługuje na zbawienie, a ja najmniej.[/QUOTE]

No przecież tak nie twierdze, wręcz przeciwnie umuwiliśmy się juz przecież, ze wizerunek Boga zalezy od naszych intencji.

[QUOTE=Maciek]
2. Zbawienie, to dar dostępny poprzez wiarę (jak napisał jeden z poprzedników, nie wiara zbawia, ale Bóg, wiara to tylko sposób przyjęcia zbawienia - jedyny sposób).[/QUOTE]

No ja myslałem, że jest jakiś akt, czyn Boży, w postaci daru wiary i dopiero to mozemy przyjać lub nie.
1) A tu wychodzi że darem była juz smierć Jezusa, a teraz nawet 2000 lat puźniej człowiek może go przyjąc za pomoca wiary, czy tak ? (zaufać Jezusowi - chyba trafniej to brzmi niż "wira" ,New- świetna prezentacja )
zbawienie z łaski przez wiarę, jak rozumiem jest to jednyna droga, jeszcze mam jedno pytanie
2) czy w takim razie można byc pewnym swojego zbawienia, juz tu na ziemi.

[QUOTE=Maciek]
I mam propozycję, Mentos, nie próbuj rozumem zgłębiać spraw Bożych, bo ci się nie uda. Jakoś tak się dziwnie składa, że "głupią wiarę" wyznawało sporo najtęższych umysłów w historii podczas gdy ateizm jak dotąd był na ogół domeną półmózgów.[/QUOTE]

Nie powiedzialem przecierz ze wiara jest głupia, musi jednak miec jakąś forme, jakieś kanony. Napisalem przecierz że pytam dla wiedzy a nie dla samej negacji (bo nie lubie Katolików i już), gdyby tak bylo to sam bym się osmieszyl. Mam wrażenie że mnie zaszufladkowałes, pewnie wiele bylo prowokatorow na forum, ale ja do nich nie należe, niep0dzielam twojej wiary, ale czy to znaczy że uważam ją za głupia, poprostu jej nie znam.

A no i jeszcze co do mojego wywodu, no tak teraz widze że pogan i chrześcijanin, różnią się , jeden siedzi na tronie a drugi stawia tam Jezusa (świetne porownanie, wogule cały jestem zachwycony tą prezentacją

Długo sobie rozmyślalem i mam pare pytań:

3) Mam jednak wrażenie że w co bym nie uwierzył i postawil to na tronie to poczul bym się tak samo, czy to bylby Jezus, Budda czy Światowid


4) Jeszcze jedno pytanie mi sie nasunelo, na które sam sobie prubuje odpowiedziec, hmm ale jest to trudna sprawa, gdzie kończy sie wiara (ufność) a gdzie zaczyna fanatyzm ?

I tu znowu dwa punkty

a) jak daleko można sie posunąc w wierze, w końcu wiara góry przenosi, ale czy bieganie po ulicy krzycząc Jezu ufam tobie nie jest już nadużyciem wobec Boga ? (dodam ulicy ruchliwej)

b) Z kąd czerpac odpowiednie wartości, jak życ, ufam Bogu , ale co to znaczy wobec postawy życiowej, z kąd wiedziec czy to co robie nie jest juz niewłaściwe, nie mozna przecierz wszystkiego usprawiedliwiać wiara, bo Bog tak chciał, bo tak czuje ?


Pozdrawiam i czekam na posty z niecierpliwością.

===

Jestem TEISTĄ. NIE przynależe do ŻADNEJ RELIGI!
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Maciej Pasternak
 wrzesień 11 2005 15:23   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 02/26/03
Postów:: 1153

Quote by Mentos23: O super, w końcu zrozumiałem, kluczem bylo slowo ufność, świetna prezentacja.

[QUOTE=Maciek]
1. Nikt nie zasługuje na zbawienie, a ja najmniej.


No przecież tak nie twierdze, wręcz przeciwnie umuwiliśmy się juz przecież, ze wizerunek Boga zalezy od naszych intencji.
[/QUOTE]

Ale użyłeś w poście, do którego się ustosunkowałem pojęcia "zasługi".
Dlatego to kontrowałem.


[QUOTE=Maciek]
2. Zbawienie, to dar dostępny poprzez wiarę (jak napisał jeden z poprzedników, nie wiara zbawia, ale Bóg, wiara to tylko sposób przyjęcia zbawienia - jedyny sposób).


No ja myslałem, że jest jakiś akt, czyn Boży, w postaci daru wiary i dopiero to mozemy przyjać lub nie.
1) A tu wychodzi że darem była juz smierć Jezusa, a teraz nawet 2000 lat puźniej człowiek może go przyjąc za pomoca wiary, czy tak ? (zaufać Jezusowi - chyba trafniej to brzmi niż "wira" ,New- świetna prezentacja )
zbawienie z łaski przez wiarę, jak rozumiem jest to jednyna droga, jeszcze mam jedno pytanie
2) czy w takim razie można byc pewnym swojego zbawienia, juz tu na ziemi.
[/QUOTE]
Można i nie można jednocześnie. Mogę być pewien, że jeśli wierzę (ufam) prawdziwie, to Bóg da mi zbawienie. Nie mogę do końca być pewien, że wierzę (ufam) prawdziwie, dlatego stale powinienem weryfikować swoją wiarę i życie przez pryzmat Słowa Bożego. Ktoś, kto mówi: jestem zbawiony i nie grzeszę, grzeszy gorzej, niż ateista. Jezus nie mówi "nawróćcie się" (jednorazowo), tylko "nawracajcie się". Luter w 1 tezie ujął to tak: "Kiedy Pan nasz, Jezus Chrystus mówi:pokutujcie, to chce, aby całe życie człowieka było nieustającą pokutą". Pry czym przez pokutę nie rozumiemy tu 20 zdrowasiek, ale stałe weryfikowanie postępowania i korygowanie złych jego skutków.
Odpowiadając na pytanie:
1. Jestem pewien Boga,
2. Nie jestem pewien siebie,
3. Ufam (wierzę), że Bóg zadba, abym w swej słabości okazał się silny.


[QUOTE=Maciek]
I mam propozycję, Mentos, nie próbuj rozumem zgłębiać spraw Bożych, bo ci się nie uda. Jakoś tak się dziwnie składa, że "głupią wiarę" wyznawało sporo najtęższych umysłów w historii podczas gdy ateizm jak dotąd był na ogół domeną półmózgów.


Nie powiedzialem przecierz ze wiara jest głupia, musi jednak miec jakąś forme, jakieś kanony. Napisalem przecierz że pytam dla wiedzy a nie dla samej negacji (bo nie lubie Katolików i już), gdyby tak bylo to sam bym się osmieszyl. Mam wrażenie że mnie zaszufladkowałes, pewnie wiele bylo prowokatorow na forum, ale ja do nich nie należe, niep0dzielam twojej wiary, ale czy to znaczy że uważam ją za głupia, poprostu jej nie znam.
[/QUOTE]
Nie chciałem cię urazić, a prowokatorów sporo było, owszem. Uważam cię jednak za wyjątkowo godnego dyskutanta.
Chodziło mi o to, że nie wszystko w sprawach wiary można zmierzyć rozumem. Prędzej, czy później dojdziemy do punktu, gdzie trzeba po prostu zaufać, jakkolwiek głupie to zaufanie by się nie wydawało. Im bardziej ktoś ufa rozumowi, tym "głupsza" wiara jest mu pisana.



A no i jeszcze co do mojego wywodu, no tak teraz widze że pogan i chrześcijanin, różnią się , jeden siedzi na tronie a drugi stawia tam Jezusa (świetne porownanie, wogule cały jestem zachwycony tą prezentacją

Długo sobie rozmyślalem i mam pare pytań:

3) Mam jednak wrażenie że w co bym nie uwierzył i postawil to na tronie to poczul bym się tak samo, czy to bylby Jezus, Budda czy Światowid

W pierwszym wrażeniu na pewno tak. W dłuższej perspektywie, zdecydowanie nie. Ja nawróciłem się po okresie buddyjskim w moim życiu i pierwsze wrażenie po napełnieniu Duchem było takie, że z dnia na dzień uzyskałem to, co medytacją bezskutecznie usiłowałem osiągnąc przez lata: wyciszenie, spokój wewnętrzny, akceptacja innych takimi jakimi są, życzliwość do ludzi itp.


4) Jeszcze jedno pytanie mi sie nasunelo, na które sam sobie prubuje odpowiedziec, hmm ale jest to trudna sprawa, gdzie kończy sie wiara (ufność) a gdzie zaczyna fanatyzm ?

Fanatyzm zaczyna się wtedy, kiedy zza swojej tożsamości konfwesyjnej nie potrafię dostrzec człowieka (patrz Pius muszący zawsze "poprawiać błądzących protestantów", czy ma to sens, czy też nie, podejrzewam, że jak powiem, że świeci słońce, to on najpierw odpowie: "nie, to księżyc", a potem dopiero sprawdzi). Nie chodzi tu o akceptowanie ad hoc każdej dokrytryny, bo takie myślenie oznacza brak własnych poglądów, ale o uznanie, że mimo różnic:
* w chrześcijaństwie mam do czynienia z bratem w Chrystusie, świadkiem tej samej nadziei,
* w odniesieniu do innych wyznań mam do czynienia z błądzącym, ale bliźnim (nie dzieckiem Bożym, bo dzieci Boże, to ci, którzy zostali usynowieni przez wiarę w Chrystusa), z którym nie muszę się zgadzać, a nawet mam obowiązek powiedzieć mu, że błądzi, ale któremu mam obowiązek pomóc, kiedy tej pomocy potrzebuje (tu odniesienie do przypowieści o miłosiernym Samarytaninie).


I tu znowu dwa punkty

a) jak daleko można sie posunąc w wierze, w końcu wiara góry przenosi, ale czy bieganie po ulicy krzycząc Jezu ufam tobie nie jest już nadużyciem wobec Boga ? (dodam ulicy ruchliwej)


Jeśli z wyrachowania, jest, jeśli z potrzeby serca, nie jest (Dawid będąc królem półnago tańsczył przed Arką Przymierza, jego żona, Michal, za krytykowanie tego postępowania została ukarana bezpłodnością).


b) Z kąd czerpac odpowiednie wartości, jak życ, ufam Bogu , ale co to znaczy wobec postawy życiowej, z kąd wiedziec czy to co robie nie jest juz niewłaściwe, nie mozna przecierz wszystkiego usprawiedliwiać wiara, bo Bog tak chciał, bo tak czuje ?

Masz Pismo Święte, a w nim Dziesięcioro Przykazań, Kazanie na Górze, listy apostolskie.
Nie każdy, który mówi: "Panie" zostanie usprawiedliwiony, ale wyłacznie tacy, których wiara potwierdziła się życiem zgodnym ze Słowem Bożym.

===

Kto umie czynić dobrze, a nie czyni, dopuszcza się grzechu.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Zawartość wygenerowana w: 0,15 sekund
Nowy wątek Odpowiedz



 
Zwykły temat Zwykły temat
Temat zamknięty. Temat zamknięty.
Gorący temat Gorący temat
Nowy post Nowy post
Gorący temat i nowe posty Gorący temat i nowe posty
Temat zamknięty i nowe posty Temat zamknięty i nowe posty
Zobacz posty gości 
Goście serwisu mogą wysyłać posty 
HTML dozwolony w ograniczonym zakresie 
Zawartość zmoderowana