Dotyk siostry eutanazji

śro, 21 maj 2003, 10:40:00

Autor: Robert Opala

Tekst ten nie jest reklamą eutanazji. To próba zrozumienia, dlaczego ludzie decydują się na własną śmierć. Przyczyną poznania tego zjawiska jest chrześcijańska troska o drugiego człowieka. W przedstawionym artykule pokazana jest walka śmietelnie chorej kobiety, która podjęła dodatkowy wysiłek, aby dokonano na niej zabiegu eutanazji. Trudny jest to problem i trudne są wszystkie pytania: dlaczego? Tymi problemami żyje dzisiaj społeczeństwo Europy Zachodniej, a jutro być może staną się one żywe także w Polsce. Warto jednak o tym rozmawiać, aby lepiej poznać wartość ludzkiego życia, aby lepiej oprzeć się pokusie eutanazji.

Sparaliżowana, w połowie nieprzytomna, niezdolna, aby komunikować się z zewnętrznym światem, pod koniec podtrzymywana na sztucznym oddychaniu – to portret Diane Pretty, autentycznej gwiazdy telewizyjnej, której ostatnią wolą było, aby cały jej powolny i nieludzko bolesny proces umierania sfilmowała telewizja, a po jej śmierci nagranie to zaprezentowała szerokiej publiczności. Film nosił tytuł: „Finalne dni”.

Obejrzenie tego dokumentu nie było łatwe, ale nie było chyba widza, który nie czułby do tej kobiety pełnej sympatii i solidarności, a przede wszystkim podziwu dla jej godności – godności w umieraniu. Po emisji filmu nie brakowało tych, którzy zmienili swoje zdanie na temat ludzkiego prawa do „godnego umierania”. Wielu podzielało jej upór w walce o godną śmierć.

Na dwa tygodnie przed śmiercią, Diane otrzymała z Trybunału Europejskiego w Strasburgu szczególny wyrok – wyrok życia, który zdaniem jej rodziny i przyjaciół skazywał ją na pełną bólu i cierpienia śmierć. Trybunał odrzucił jej wniosek o wydanie zezwolenia, aby najbliższa osoba w życiu Diane – jej mąż, Brian, wykonał śmiertelny zastrzyk, który pomógłby jej przenieść się na drugą stronę w sposób godny, bez niepotrzebnego nikomu – a z pewnością Diane – cierpienia. Po otrzymaniu „wyroku życia”, Diane – ostatnią siła woli - zadecydowała, aby nakręcono film o jej umieraniu. Dwa tygodnie później już nie żyła.

Teraz, rok po jej śmierci, osoby wspierające Diane podczas ostatnich miesięcy jej życia: mąż Brian oraz Wolontaryjne Stowarzyszenie Eutanazyjne (VES) złożyli oficjalny wniosek o legalizację eutanazji w Wielkiej Brytanii. To już nie może być prywatna walka ludzi i tak już skazanych na śmierć w ostatnich tygodniach ich życia - jak twierdzą autorzy petycji - ale prawo każdego do dokonania tego wyboru. Dnia 6 czerwca br. w Izbie Lordów odbędzie się drugie czytanie projektu ustawy o eutanazji, które zgłosi Lord Joel Joffe, emerytowany prawnik specjalizujący się w prawach człowieka. Prawo zezwalałoby „cierpiącym w sposób nieludzki podjąć decyzję o własnej śmierci, która odbyłaby się w godnych człowieka warunkach w następstwie terminalnej, poważnej i beznadziejnej kondycji zdrowotnej”. Osoby podejmujące ten wybór miałyby prawo oczekiwać od służb medycznych pomocy w zakończeniu biegu ich życia.

Projekt Wyższej Izby Parlamentu Brytyjskiego nie posiada żadnego rządowego komentarza, wsparcia czy też definitywnego braku akceptacji. Rząd zostawił tę sprawę całkowicie osądowi i decyzji parlamentu. W prywatnych rozmowach członkowie rządu wyrażają swoją niewiarę, czy na Wyspach Brytyjskich eutanazja będzie zalegalizowana. Według VES, projekt ustawy precyzyjnie oddaje to, o co stowarzyszenie przez długie lata walczyło. W licznych kampaniach VES zebrało liczne grono wśród społeczeństwa brytyjskiego, które w pełni popiera ich walkę o godną śmierć. Szczególnie wzrosło ono, kiedy Reginald Crew, cierpiący na stwardnienie rozsiane, musiał ostatnimi resztkami sił odbyć podróż do Szwajcarii – w tajemnicy przed najbliższymi członkami rodziny i przyjaciółmi – aby tam poddać się śmiertelnemu zabiegowi, które przerwało pasmo jego psychicznych i fizycznych udręk i cierpienia.

We wprowadzeniu do projektu ustawy, Lord Joffe napisał: „Przypadek Diane Pretty i Reginalda Crew w pełni naświetla olbrzymią potrzebę, aby państwo pozwoliło i pomogło swoim obywatelom, którzy dokonali olbrzymi wybór dotyczący ich życia i śmierci”. Parlamentarnej dyskusji na tym projektem – zapowiedział Lord Joffe – będzie towarzyszyć ogólnonarodowa debata, zarówno przed, jak i podczas obrad Izby Lordów. Mamy już pewne dane, że 80 procent społeczeństwa brytyjskiego popiera legalizację eutanazji. To prawo musi być uchwalone”. W wywiadzie dla telewizji BBC, była minister zdrowia rządu brytyjskiego, baronowa Trupington, a obecnie przewodnicząca komisji zdrowia w Izbie Lordów, powiedziała, że nie otrzymała żadnego listu wyrażającego sprzeciw wobec zamierzeń parlamentu nad uchwaleniem tego dokumentu. Wręcz odwrotnie, dysponuje ona setkami listów popierających ten ruch.

Największymi oponentami w społeczeństwie brytyjskim wobec legalizacji eutanazji są lekarze. Brytyjskie Stowarzyszenie Lekarskie, które zrzesza 80 procent praktykujących medyków, zdecydowanie odrzuciło wniosek o poparcie parlamentarnego projektu o zalegalizowaniu eutanazji w Wielkiej Brytanii. Około 74 procent lekarzy oświadczyło, że nawet jeśli ten projekt zostanie uchwalony nikt nie zmusi ich do wykonania pacjentowi śmiertelnego zastrzyku.

Rozpoczęta już w mediach społeczna debata nad legalizacją eutanazji koncentruje się wokół trzech pytań: 1) czy istoty ludzkie mają naturalne prawo decydować o swojej śmierci? 2) jeżeli tak, czy istnieje prawo, które może nakazać osobom trzecim (lekarz, członek rodziny, przyjaciel) być aktywnie zaangażowanym w przerwaniu życia osobie decydującej się na ten ruch (chodzi bowiem o to, że ktoś musi zadać śmierć, czy chociażby przygotować wszystko, aby ta śmierć została zadana sobie przez samego zainteresowanego)? 3) czy prawo i cały system sprawiedliwości i porządku publicznego jest wystarczająco silne, że – legalizując eutanazje – będzie nadal w stanie dać pełną ochronę tym (osobom starszym i chorym), którzy chcą żyć aż do naturalnego końca?

Projekt Lorda Joffe opatrzony jest - na wszelkim wypadek – dokumentami wspierającymi, wśród których najważniejszym jest opinia Europejskiego Komitetu Praw Człowieka. W projekcie jest też zapis, że specjalna komisja eutanazyjna będzie miała obowiązek w pierwszej kolejności współpracować z pacjentem, który zdecyduje się na własną śmierć, aby wybrał on rozwiązanie alternatywne, czyli najczęściej opiekę paliatywną. Pacjent będzie musiał w obecności upoważnionych prawników wyrazić na piśmie swoją wolę do zadania mu śmierci. Również doktor prowadzący chorego – zgodnie z zapisem ustawy – będzie miał pełne prawo do odmowy wykonania zabiegu eutanazyjnego.

Doktor Tim Maugham, onkolog i przewodniczący Walijskiego Towarzystwa Onkologicznego, pracujący na co dzień w Klinice Onkologicznej Szpitala Uniwersyteckiego w Cardiff, w której to placówce podlegli mu lekarze pomagają pacjentom cierpiącym na nowotwory umrzeć w sposób naturalny, powiedział, że zarówno on, jak i współpracujący z nim lekarze, nie wierzą, że przy różnych stanach chorego będzie można zapewnić w sposób nie budzący żadnych zastrzeżeń, cała tą prawną procedurę, o której mówi projekt ustawy. „Codziennie doświadczamy z cierpiącymi i umierającymi na raka pacjentami tak wiele i tak różnych niesamowitych historii, że trudno mi powiedzieć, że legalizacja eutanazji przyniesie w praktyce skutki, o którą walczą zwolennicy eutanazji”.

Przejmujący jest też list przewodniczącego Brytyjskiego Stowarzyszenia Osób Niepełnosprawnych, Jane Camphella, cierpiącemu od lat na stwardnienie rozsiane, który pisze, że życie osób niepełnosprawnych tak bardzo różni się od tych, których ciała są sprawne, że nie wierzy, aby ci ostatni potrafili w pełni zadbać o prawa osób niepełnosprawnych. „Ich męczy, irytuje i złości to, że my krzyczymy (najczęściej z bólu), że jesteśmy kapryśni, że często się moczymy, brudzimy i generalnie psujemy dobre samopoczucie ludziom zdrowym. Przemyślność ludzka jest bogata. Nikt nam nie zagwarantuje, że nie znajdzie się lekarz, pielęgniarka, opiekun społeczny, czy nawet własny współmałżonek, który uczyni wszystko, aby do naszych umęczonych cierpieniem ciał ktoś – w majestacie prawa – nie wstrzyknął śmiertelnej dawki trucizny”.

Powyższy tekst jest próbą zrozumienia motywów, którymi kierują się zwolennicy eutanazji. Artykuł ten w żaden sposób nie reprezentuje jednak poglądów autora w sprawie eutanazji, który jest jej zdecydowanym przeciwnikiem.

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20030520000711999