Eutanazja w liczbach i w sumieniu

śro, 21 maj 2003, 10:41:16

Autor: Robert Opala

Moja ostatnia publikacja dotycząca problemu eutanazji pt. „Dotyk siostry eutanazji” stała się źródłem ożywionej dyskusji. Oceniam to bardzo pozytywnie, chociaż niektóre głosy wyrażały zdanie o niepotrzebnym reklamowaniu problemu. Wyjaśniam więc, że mój artykuł nie był reklamą eutanazji, lecz przedstawieniem problemu, którym żyje społeczeństwo Europy Zachodniej. Unikanie rozmów na ten temat w sytuacji, gdy Polska stoi u progu integracji ze strukturami zachodnioeuropejskimi, może przynieść bardzo negatywne efekty. Zwolennicy eutanazji wykorzystają bowiem każdą słabość katolickiego społeczeństwa, aby 'śmierć na życzenie' zalegalizować.

Zamykanie oczu w imię najwyższych wartości religijnych jest uchylaniem się od odpowiedzialności przed działaniem w nowych warunkach i nowej rzeczywistości, z jaką wkrótce przyjdzie zmierzyć się Polakom. Demokratycznie funkcjonujące społeczeństwo może podjąć zaskakujące decyzje i dać przyzwolenie na coś, co wydaje nam się niemożliwe. Przed podobnym problemem stoją dzisiaj brytyjscy chrześcijanie. Lepiej więc za wczasu poznać to zjawisko, niż dać się później zaskoczyć. 

Legalizacja eutanazji w Wielkiej Brytanii jest przesądzona. Wszystko jest już tylko kwestią czasu. Był to duży szok dla liderów obu największych Kościołów chrześcijańskich w Wielkiej Brytanii i całej wierzącej części społeczeństwa. Nie wszystko zostało jednak stracone i w żadnym wypadku nie chodzi tu o wygrywanie parlamentarnych bitew i potyczek, ani tym bardziej o przenoszenie wojny o eutanazję na łamy prasy, lecz o ukazanie zlaicyzowanemu społeczeństwu, że życie jest wartością samą w sobie. Jest wartością nawet w obliczu śmiertelnej choroby i nieludzkiego cierpienia. Towarzysząca ostatnim dniom ludzkiego życia wyniszczająca choroba posiada także swój sens. Argumenty ludzi wierzących – żydów, chrześcijan i muzułmanów – że życie pochodzi od Boga i dlatego nikt nie ma prawa na nie nastawać - nie jest żadnym argumentem dla społeczeństwa zlaicyzowanego, a często zateizowanego, którego konsumpcyjna etyka jest w sumie bardzo prosta. Ludzkie „ego” w bezbolesny sposób zamienia wszystko to, co jest w jego horyzoncie widzenia, w swoją własność. Nasz dom zamienia się w mój dom, praca dla firmy trwa tak długo, jak długo stwarza to poczucie, że jest to moja praca i moja firma, rodzina trwa tak długo, jak długo istnieje przekonanie, że jest to moja rodzina – z moją żoną, moimi dziećmi, z moim psem i moim samochodem. Należące odwiecznie do Boga życie, jest już moim i tylko moim życiem. A ponieważ jest moje, ja decyduje o tym, kiedy je zakończyć.

Apologetyka religijna nie akceptuje fundamentalnych faktów dotyczących rzeczywistości społeczeństwa. Nie dostrzega społeczeństwa takiego, jakim ono jest, ale takim, jakim chciałaby je widzieć i w taki też sposób społeczeństwo to traktuje. Efekty tego mogą być żałosne. W Polsce i w krajach byłego bloku wschodniego cena ludzkiego zycia jest niewielka. Argumenty apologetów religijnych, że życia ludzkiego nie można tknąć, ponieważ jego właścicielem jest Bóg, będą z łatwością wyśmiane i odrzucone przez apologetów ateizmu i konsumpcjonizmu. Upierając się przy nich, fundamentaliści i apologeci religijni mogą stać się wręcz groźni. Ich apologia wartości prowadzi w prostej linii do dewaluacji tych wartości w oczach konsumpcyjnego i zlaicyzowanego społeczeństwa. Dla apologetów religijnych słowna walka o „świętą prawdę” też jest o wiele wygodniejsza niż rzetelna praca organiczna, aby społeczeństwo – niezależnie od posiadanego światopoglądu religijnego - nauczyło się szanować każde ludzkie życie od momentu jego poczęcia do naturalnej śmierci. W Polsce nie istnieje żaden świadomie realizowany program prowadzący do likwidacji wyjątkowo wysokiej ilości wypadków samochodowych popełnionych z powodu alkoholu, które bardzo często kończą się utratą życia lub trwałym kalectwem. Za kierownicą samochodu siada pijany policjant, sędzia, robotnik budowlany i biskup. Nie jest to dziełem przypadku. Oni wszyscy wzrastają w społeczeństwie, w którego mentalności funkcjonuje przekonanie o niskiej cenie ludzkiego życia. A ludzkie życie jest tanie tam, gdzie nie szanuje się godności żywego człowieka. W społeczeństwie, gdzie ludzkie życie posiada swoją wysoką wartość, nawet największy pijak nie siądzie za kierownicą pojazdu w stanie nietrzeźwym. Ma zakodowane w swojej podświadomości, że w tym momencie staje się potencjalnym mordercą.

Ukazanie społeczeństwu godności ludzkiego życia nie jest łatwe. Nie czyni się tego metodami nakazu i zakazu. Z pewnością jest to proces długotrwały i pracochłonny. Brytyjczycy przyglądający się utrwalonemu na taśmie filmowej umieraniu Diane dostrzegli godność ludzkiego życia. W godności śmierci dostrzegli wartość życia. Społeczeństwo brytyjskie na własne oczy ujrzało prawdę, że walczyć należy do końca, walczyć z cierpieniem i śmiercią. Po obejrzeniu tego dokumentu wielu przekonanych zwolenników eutanazji zaczęło przewartościowywać swój światopogląd, że nie można się poddawać. To właśnie eutanazja odbiera życiu godność, walka ze śmiercią do samego końca jest dopiero godnym człowieka umieraniem. Zamykanie ludziom ust – jak chcą tego apologeci religijni – w myśl zasady, że milczenie o sprawie powoduje, że tej sprawy nie ma, przypomina jubilera, który swoją pracę chce wykonywać przy użyciu młota i górniczego wiertła. Ludzkie życie i ludzkie umieranie jest jedną z najbardziej delikatnych na świecie wartości. Należy do nich podchodzić równie delikatnie.

W Wielkiej Brytanii 80 procent społeczeństwa jest za legalizacją eutanazji. Przeciwko nim jest zdecydowana większość lekarzy i osób przewlekle chorych, a więc tych, którzy z ludzkim cierpieniem i śmiercią mają najwięcej do czynienia. Swojej walki z legalizacją eutanazji na Wyspach nie zamierzają oni prowadzić za pomocą transparentów, ani blokowania wszelkich na ten temat rozmów i dyskusji. Wierzą, że życie, które jest wartością samą w sobie – pomimo nawet uchwalenia przez Izbę Lordów prawa do eutanazji - obroni się samo. Należy otwarcie mówić o tym, że cierpienie i podarowana przez Boga śmierć jest również, samą w sobie, fundamentalną wartością ludzkiej egzystencji.

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20030521103916520