Dyktatura języka

wto, 10 lis 2009, 20:19:31

Autor: krzysztof guzek

Zgodnie z filozofią klasyczną (Arystoteles, św. Tomasz) prawda oznacza zgodność myśli i słów z rzeczywistością; prawdziwe jest to, co istnieje. Myśliciel francuski Kartezjusz odwrócił to rozumienie, stwierdzając, że prawda to zgodność rzeczywistości z myślą: prawdziwie istnieje tylko to, co zostało pomyślane; nie może istnieć coś, o czym nie można pomyśleć. Konsekwentnie, to nie myśl odczytuje prawdę, będąc jej sługą, ale to prawda służy myśli, która kreuje rzeczywistość. Jeszcze dalej zapędził się austriacki myśliciel Wittgenstein, utożsamiający prawdę z semantyką, według którego to język tworzy rzeczywistość: to, co nie może być wypowiedziane, nie może też istnieć, a o czym nie można mówić, o tym należy milczeć.

Jego idea obecna jest we współczesnych debatach. O aktualności problemu świadczy istnienie wielu słów – „zaklęć”. Za pomocą jednego pojęcia, i wedle uznania, kreuje się rzeczywistość, a raczej fikcję, dokonując podziału na „czarne” i „białe”. I tak na przykład: katolik uznający nauczanie Kościoła w dziedzinie etyki jest zacofanym oszołomem i integrystą, słuchacz Radia Maryja to, in definitione, antysemita i szowinista, a człowiek uznający homoseksualizm za niezgodny z naturą i nazywający go grzechem, jest nietolerancyjnym homofobem itd. itp. Całkiem niedawno media podały, że zniszczona została „kontrowersyjna” wystawa antyaborcyjna, ukazująca brutalne szczegóły dokonywanych zabiegów przerywania ciąży. Aborcja jest zabiciem człowieka, czyli czymś najbardziej drastycznym. Ale dlaczego wystawa, ukazująca prawdę o tym zjawisku, jest nazywana „kontrowersyjną”? Kontrowersyjna sama w sobie jest aborcja, zaś zdjęcia rozszarpywanych bezbronnych istot ludzkich jest brutalną prawdą.

Pewne sztucznie tworzone słowa narzucają określone znaczenia, kreując rzeczywistość lub ją deformując. Istnieją zatem słowa tworzone po to, by opisać jakieś wirtualne zjawisko, bądź zniekształcić to, co istnieje faktycznie. Są one stosowane jako broń w doraźnej walce politycznej lub w celu uzyskania korzyści materialnych. To zazwyczaj, tworzone przez wąskie grupy opiniotwórcze, pojęcia, przechodzące następnie do powszechnego użytku. Do grupy „kreujących rzeczywistość” zaliczyć można słowa: homofobia, poprawność polityczna, ciemnogród, wolne związki, wolny seks, trendy, a do grupy „deformujących rzeczywistość”: wolność, tolerancja, neutralność światopoglądowa, eutanazja, jakość życia, postępowy europejczyk, katolik - tradycjonalista, Żyd.

„Homofobia” to slogan oznaczający brak akceptacji dla homoseksualizmu i roszczeń środowisk homoseksualnych, rozumiany jednocześnie jako agresja wobec osób odmiennej orientacji seksualnej i stawiany obok rasizmu.

„Poprawność polityczna” to pojęcie – dogmat, zakazujące poruszania pewnych drażliwych tematów (tabu) w celu walki z dyskryminacją, ale cenzurujące poglądy „niepoprawne politycznie”, czyli odmienne od tych arbitralnie ustalonych.

„Ciemnogród” to określenie poglądów konserwatywnych, nie uznających permisywizmu i relatywizmu moralnego, np. w postaci antykoncepcji czy selekcji genetycznej.

„Wolne związki” to po prostu konkubinaty; wolne, czyli bez zobowiązań, sugerując pośrednio, że małżeństwa – związki zobowiązujące, są zniewoleniem.

„Wolny seks” to nieskrępowane, przygodne kontakty intymne, prowadzące do wyzwolenia od zasad i do zniewolenia przez własne popędy.

„Trendy” to przymiotnik opisujący coś modnego, na czasie (przebój, ubranie, pogląd); modne jest to, co za takie zostaje uznane w danym sezonie przez samozwańcze gremium opiniotwórcze, w postaci tzw. dyktatorów mody czy celebrytów (znanych z tego, że są znani).

Słowo „wolność” utożsamiane jest z niczym nieograniczoną swawolą, samowolą, dowolnością i nieskrępowaniem.

„Tolerancja” oznacza akceptację a priori, zjawisk popieranych przez tzw. autorytety moralne; mogą to być zjawiska odbiegające od normy czy szkodliwe społecznie, w praktyce tolerancja jest obojętnością na drugiego człowieka czy na dobro wspólne.

„Neutralność światopoglądowa” to laicka utopia, dążąca do zbudowania ustroju bezstronnego, w praktyce walcząca z wszelkimi przejawami religii; neutralność jest tu całkowicie pozorna, ponieważ światopoglądem jest właśnie neutralność światopoglądowa.

„Eutanazji” nie nazywa się zabójstwem i odebraniem życia osobie bezbronnej, ale „dobrą” lub „łagodną śmiercią”, usprawiedliwiając ją chęcią ulżenia w cierpieniu choremu.

Przy okazji eutanazji i aborcji mówi się o tzw. „jakości życia”, która jest wysoka w przypadku młodych, pięknych i bogatych, a niska w przypadku  dziecka niepełnosprawnego czy otępiałego starca. Zła jakość życia jest argumentem za skazaniem kogoś na śmierć.

„Postępowy Europejczyk” i „katolik – tradycjonalista” to zlepki słów, stawiające wobec siebie w totalnej opozycji Europejczyka i katolika. W myśl tej logiki wierny Kościołowi katolik nie może być prawdziwym europejczykiem, ponieważ europejczyk jest „postępowy”, w odróżnieniu od „tradycjonalistycznego” katolika. „Postępowy” to ten, kto opowiada się za przywilejami dla par homoseksualnych czy aborcją na życzenie, zaś „tradycjonalista” to ten, kto broni małżeństwa heteroseksualnego i życia nienarodzonego.

 „Żyd” to pogardliwe nazwanie osoby o odmiennym światopoglądzie, przypisujące jej wyrachowanie, chciwość, zdradę; brzmi jak oskarżenie.  

Nie tylko słowa narzucają znaczenia sprzeczne z rzeczywistością, ale też nieprawdziwe mity. Jednym z nich jest np. nazywanie in vitro lekarstwem na niepłodność. In vitro polega jedynie na pozaustrojowym zapłodnieniu, podczas gdy problem niepłodności z dużym powodzeniem leczy przemilczana naprotechnologia. Innym mitem jest twierdzenie, że prezerwatywa chroni przed AIDS. Naukowcy już dawno udowodnili, że pory w gumie lateksowej są znacznie większe od wirusa HIV, ale mit jest powtarzany.

Mitów i spiskowych teorii dziejów w samej historii Kościoła jest wiele: średniowiecze jako „mroczna epoka”, krwawa Inkwizycja (w odróżnieniu od pokojowej Rewolucji Francuskiej), jezuici jako obłudni agenci, pełen skandali Watykan…

Język, poprzez słowa i mity, przekazuje znaczenie i sens. Język opisuje bądź kreuje rzeczywistość. Język odkrywa prawdę lub ją wypacza. Dyktatura języka, podobnie jak totalitaryzm polityczny, gwałci ludzkie sumienia i fałszuje poznanie. Obecnie królową nauk nie jest, ani filozofia, ani matematyka, lecz semantyka, zaś w opinii publicznej nie króluje rozum, tylko słowo, a fakty przegrywają z przekonaniami. 

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20091110201931694