Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Lew Tołstoj a Cerkiew

Koniec roku 2010 związany jest z jubileuszem 100-lecia śmierci wielkiego pisarza Lwa Tołstoja. Z tej okazji wracamy do wydarzeń sprzed wieku – poniżej piszemy o przyczynach odłączenia Tołstoja od Cerkwi prawosławnej, o tołstoiźmie, o spojrzeniu pisarza na wiarę, duchowieństwo XIX-wiecznej Rosji.





 XXI wiek przyniósł dziwną metamorfozę Lwa Tołstoja: jego imię wykreślono ze spisu rosyjskich narodowych „ikon”. Rosyjscy dziennikarze milczą, zachodni zauważają, że wypowiadanie nazwiska Tołstoja stało się niepoprawne politycznie, przekonują, że wielki pisarz w Rosji okazał się persona non grata i nazywają to „drugim wykluczeniem”. Rzeczywiście setna rocznica śmierci Tołstoja, która obchodzona jest na całym świecie, w jego ojczyźnie została zupełnie zignorowana.

Zresztą wydaje się, że niczego dziwnego w tym nie ma. Gdyby dziś Tołstoj żył, to za swoje ostre napaści na Cerkiew, nawoływanie do likwidacji struktury państwowej, myśli o amoralności wszelkiego patriotyzmu mógłby zapracować na wyrok za „ekstremizm” i podżeganie do buntu”. Ale nawet po śmierci Tołstoj pozostaje niebezpieczny. Dlatego też warto zrozumieć i dotrzeć do sedna konfliktu pisarza z państwem i Cerkwią.

Przeobrażenie
Przede wszystkim musimy uznać fakt oczywisty: nauka Tołstoja jest antycerkiewna, literalnie i w duchu. Sam Tołstoj odpowiadając na postanowienie Świętego Synodu odłączającego go od Cerkwi mówił: „To, że wyrzekłem się Cerkwi, która nazywa siebie prawosławną, uważam za całkowicie słuszne… To, że odrzucam niepojętą trójcę i niemającą w naszych czasach żadnego sensu baśń o upadku pierwszego człowieka, bluźnierczą historię o Bogu, który urodził się z dziewicy, by odkupić ród człowieczy, to również uważam za słuszne”. Z tą samą niemiłosierną konsekwencją Tołstoj odrzuca chrzest noworodków, dopuszczalność rozwodów, błogosławieństwo udzielane na drugie małżeństwo, odpuszczenie grzechów podczas spowiedzi i inne sakramenty Cerkwi, które nazywa nie inaczej ja „nikczemnymi, podłymi czarami”. W sakramentach Bierzmowania i Namaszczenia Chorych, czci oddawanej ikonom i relikwiom świętych widzi jedynie „czary – magię”. Święte Tajemnice nazywa ubóstwieniem ciała. Duchownych porównuje do złodzieja, który „zabija całą rodzinę, żeby zabrać stare palto i 40 kopiejek”, i wypowiada się o nich jedynie jak o oszukańcach, którzy kierują się tylko wygodą i chęcią wzbogacenia się.

Tym sposobem słynny oberprokurator Synodu Konsatntin Pobienoscew miał prawo powiedzieć Tołstojowi: „Pańska Wiara to jedno, a moja i Cerkwi to zupełnie co innego…nasz Chrystus – nie jest Pana Chrystusem…”.

Przechodząc od lektury genialnych powieści Tołstoja, napełnionych mądrością Bożą, ku jego dydaktycznym apologiom religii „zdrowego rozsądku”, nie można uciec od uczucia goryczy. Jak gdyby miało miejsce magiczne przeobrażenie i z całej palety artysty-demiurga została jedynie szara farba, z boskiego instrumentu – ochrypła piszczałka kaznodziei-sekciarza…

Prawdą jest, że naśladowcy Tołstoja z różnych epok wyróżniali się zaciekłością i fanatyzmem, ale nie mniejszym niż ich zaciekli wrogowie-ludzie Cerkwi. I jeszcze wielkie pytanie – gdyby tołstoizm zatryumfował, nie skończyłoby się to, tym samym, czym skończył się bolszewizm. Nie przypadkiem przecież komuniści uznali Tołstoja za swego i ochrzcili go „lustrem rewolucji”.

Wasilij Rozanow, broniąc Tołstoja przed atakami ze strony artystów powiedział: „Wielki dąb wyrósł krzywo, ale przez to nie przestał być wielkim dębem”. Nawet błędy wielkiego człowieka są znaczące i wiele mogą opowiedzieć nam o epoce i świecie.

Wiara Tołstoja
Paradoks polega na tym, że przy całym racjonalizmie i niszczących uproszczeniach religii Tołstoja, wiara jego karmiła się żywą i prawdziwą intuicją. Nie spotkamy w światowej literaturze zbyt wielu tak głębokich i jaskrawych opisów wiary, jak w „Wojnie i pokoju”. „Bóg – we mnie” – to kamień węgielny wiary pisarza. Niezadowolenie Tołstoja z sytuacji w oficjalnej Cerkwi rośnie poprzez świadomość oburzających przeciwieństw między głęboką i intuicyjną jego wiarą i królującą w świecie przemocą, między kazaniem Chrystusa na górze, a realnością Cerkwi, która zatwierdza kaźnie państwa. „Wszystko, czego mnie uczono, co mnie otacza od dzieciństwa (zemścić się na tych, którzy nas obrażają, odpowiedzieć przemocą na zniewagę) za fundament ma zasadę „ząb za ząb”, która została odrzucona przez Chrystusa”, - pisze Tołstoj w „Spowiedzi”… „Wszystko, czego uczy nas Cerkiew, - to jedynie bezkrytycznego podporządkowania bez głosu sprzeciwu władcom, zwierzchnikom, „wyznaczonym z woli Bożej”, uczy nas przemocy, wojen i wymierzania kar. Zamiast Boga, którego zna każda dusza ludzka („Królestwo Boskie jest w waszym wnętrzu”), duchowni wymyślili zewnętrznego Boga-Idola, którego władzy podporządkowali cały świat, a dla samych siebie wyznaczyli rolę jego kapłanów i wielmoży”- przekonuje oskarżając Tołstoj. I nie da się nie zauważyć słuszności jego spostrzeżeń, które uderzają w samo serce „symfonii” Cerkwi i państwa.

Kryzys oficjalnej Cerkwi końca XIX wieku stał się jasny nie tylko dla Tołstoja. „Cerkiew jest sparaliżowana”, - mówi Dostojewski, „Cerkiew porzucił Duch Prawdy i Miłości”, - przekonuje Władimir Sołowiow. Nawet tak zagorzały słowianofil, jak Iwan Aksakow, z goryczą zapytuje: „Nasza Cerkiew… jawi się teraz… jakąś kolosalna kancelarią…. Na obraz i podobieństwo państwa… Jaki nadmiar świętokradztwa w ścianach świątyni, hipokryzji zamiast prawdy, strachu zamiast miłości, rozkładu… Zgadza się ten obraz z obrazem Cerkwi Chrystusowej? Jeżeli nie, to nie jest to już Cerkiew Chrystusowa, - a jeśli nie Chrystusowa, to jaka?”

Cały ten trudny węzeł, związany tysiącletnim związkiem Cerkwi i imperium wywołał sprzeciw Tołstoja przeciwko państwowemu „lewiatanowi”, prowokując cios państwa w odpowiedzi pisarzowi.    

Odłączenie
Koniec lutego 1901 roku – agencja telegraficzna informuje o odłączeniu od Cerkwi prawosławnej znanego pisarza Lwa Tołstoja. Nowość lotem błyskawicy rozniosła się po świecie, dając gorący temat gazetom, magazynom na wiele miesięcy. Mimo to, że w Imperium Rosyjskim specjalnym ukazem zabraniało się publikować oficjalne informacje z wyrazami współczucia, nowość była komentowana w każdym rosyjskim domu – poczynając od carskich komnat, a kończąc na chłopskich chatach, gdzie były doskonale znane wydania tołstojowskiego „Pośrednika” („Посредник”) za 2 kopiejki. Cała Rosja podzieliła się na dwa przeciwstawne obozy – współczujących Tołstojowi i przeklinających go.

Co stało za tymi wydarzeniami? Myśl o odłączeniu Tołstoja nie była nowa. Synod, na czele z oberprokuratorem Konstantym Pobiedonoscewem skłaniał się ku tej idei już w latach osiemdziesiątych XIX wieku, gdy spod pióra Tołstoja wychodziły następujące strofy: „Cerkiew prawosławna!” Nie mogę z tym słowem połączyć już innego pojęcia niż kilku nieostrzyżonych ludzi, bardzo pewnych siebie, niewykształconych i błądzących, w jedwabiach i aksamitach, z brylantowymi panagijami, nazywających siebie arcypasterzami i metropolitami, i tysiące innych niestrzyżonych ludzi, pozostających w niewolniczym podporządkowaniu tym nielicznym dziesiątkom, którzy pod przykrywką sprawowania jakichś sakramentów oszukują i okradają lud. („Badania nad teologia dogmatyczną” - «Исследование догматического богословия»). Mimo to, Aleksander III w odpowiedzi na propozycję Synodu, jak powiadają zauważył: „Nie mam zamiaru nakładać mu na głowę wieńca męczeństwa”. Na tym sprawa się skończyła.

Po śmierci Aleksandra III Pobiedonoscew znowu zaczyna przekonywać o konieczności odłączenia Tołstoja. Władza wciąż miała wątpliwości, ale sprawę rozwiązało pojawienie się w 1899 roku powieści „Zmartwychwstanie” («Воскресение»). Obłuda i kłamliwość cerkiewnych obrzędów jest odbiciem kłamstwa i hipokryzji całej struktury życia państwowego, przekonywał Tołstoj swa książką. Prototypami bohaterów „Zmartwychwstania” stały się znane postaci życia politycznego Rosji. Sam Pobiedonoscew był przedstawiony w powieści jako wstrętny typ o nazwisku Toporow. Cała rosyjska rzeczywistość widziała się Tołstojowi jak „żywy trup” (tak też nazywał się dramat pisarza), a jedynym wyjściem z tego impasu pozostawało, używając słów bohatera tego dramatu: „zniszczyć to świństwo”.

W 1900 roku pierwsze skrzypce w synodzie zaczął grać dawny przeciwnik Tołstoja metropolita Sankt Petersburga Antoni (Wadkowskij). Oszalały napadami Tołstoja Pobiedonoscew już dawno był gotowy ku temu, żeby się rozliczyć. Mikołaj II od dzieciństwa znajdujący się pod wpływem Pobiedonoscewa, jak zwykle zaufał „mistycznym kolejom losu”. Inicjatywa ekskomuniki należała do metropolity Antoniego, tekst napisał osobiście Pobiedonoscew. Poddane redakcji Synodu i zatwierdzone przez cara orzeczenie podpisało siedmiu arcybiskupów, uroczyste ogłoszenie miało miejsce 24 lutego 1901 roku. Tołstoja nazwano „fałszywym nauczycielem” i obwiniono o obalanie wszystkich dogmatów. „Dlatego Cerkiew nie uważa go nadal za swojego wiernego, dopóki nie pokaja się za swoje grzechy i nie odnowi kontaktów z nią” – czytamy w dokumencie. Tekst postanowienia o wykluczeniu wieńczyła modlitwa o pokajaniu i zrozumieniu grzechów.  

Państwowi i czarnosecińscy dziennikarze przyjęli postanowienie Synodu jak rozkaz rozpoczęcia nagonki na pisarza. „Już dawno czeka na ciebie szubienica”, „Śmierć na nosie”, „Pokajaj się, grzeszniku”, „Heretyków należy zabijać” – pisali Tołstojowi obrońcy Cerkwi i tronu. Pewna Markowa z Moskwy wysłała do Jasnej Polany przesyłkę ze sznurem i zapiską: „Nie męcząc władzy, może pan zrobić to sam. Zrobi pan pożytek ojczyźnie i naszej młodzieży”.

Dziki strumień przekleństw i gróźb w stronę Tołstoja nie kończył się do samej jego śmierci. 14 lipca 1908 roku, w wigilię jubileuszu 80-lecia wielkiego pisarza, moskiewska gazeta „Nowosti dnia” wydrukowała modlitwę, podobno napisaną przez samego Jana z Kronsztadu: „Boże, daj pokój Rosji w imię Twojej Cerkwi, w imię biednych, ucisz burzę i rewolucję, zabierz z ziemi świętokradcę Twego, złego i niekajającego się Lwa Tołstoja i wszystkich gorących jego naśladowców…”

W tym czasie ze wszystkich końców świata i zakamarków Rosji do Jasnej Polany płynęły listy i telegramy z wyrazami gorącego wsparcia pisarza, przez miasta Rosji przeszły liczne demonstracje w jego obronie. Przetoczyła się fala jawnych oświadczeń o odejściu od prawosławia. Wbrew oczekiwaniom Synodu, dzięki ekskomunice Tołstoja jego idee zyskały ogromną popularność i rozpowszechniły się na nieoczekiwana skalę, co musiał przyznać sam Pobiedonoscew.

Było niemało osób, szczególnie bliskich władzy, które uważały sprawę za zupełnie jasną. Bliski doradca cara N. Lebiediew pisał: „Przeczytałem właśnie ukaz Synodu o Tołstoju. Cóż za głupota. Cóż za zaspokojenie chęci osobistej zemsty. Przecież to oczywiste, że to dzieło rąk Pobiedonoscewa i, że to jego zemsta na Tołstoju. Teraz cóż. Pewnie dziesiątki tysięcy osób w Rosji czytało zakazane utwory Tołstoja, a teraz będą czytać setki tysięcy…Po śmierci pochowają go, jako męczennika za ideę. Na jego mogiłę będą chodzić, żeby mu się pokłonić… Co mnie zasmuca, to brak w biskupach ducha miłości i to, że nie zastosowali prawd chrześcijańskich…Odziewają bogate stroje, upijają się i objadają się, dorabiają się kapitałów, będąc mnichami zapominają o biednych i potrzebujących pomocy… Odeszli od ludu, zbudowali pałace i zapomnieli o celach, w których żyli Antoni i Teodozy….”Dom mój domem modlitwy zostanie nazwany”, oni przemienili go w przybytek rozbójników…Wszystko to jest gorzkie i smutne…”.

Mimo to, prawdziwe konsekwencje tych wydarzeń nawet dziś nie są zrozumiane do końca. Współcześni badacze przyznają, że ekskomunika Tołstoja miała efekt wybuchającej bomby, która podzieliła kraj od dołu do góry – poczynając od carskich komnat, aż po chłopskie chałupy. To zrozumiałe. Tołstoj jest zbyt wielki. Nikomu spośród śmiertelników nie udało się z takim geniuszem zobrazować w słowie żywą duszę świata, duszę Rosji. A oddzielenie duszy od ciała jeszcze u nikogo nie przebiegało bez śladu. „Symfonia” rosyjskiej władzy zobrazowana została w tragicznym rozłamie spowodowanym rewolucją. Pękniecie na ciele kraju otworzyło drogę bolszewikom, którym pisane było oddzielić od władzy samą Cerkiew.

Co przynosi nam dziś „drugie oddzielenie” Tołstoja? Współcześni uczniowie ledwo wiedzą, kim była Anna Karenina, a dzisiejszemu obywatelowi sam konflikt ze słynnej powieści może wydać się śmieszny. Tak czy inaczej samo imię Tołstoja jest dla nas czymś więcej niż symbolem. Jeśli Rosja niosła kiedykolwiek misję ogólnoświatową, to spełniło ją nie imperium i nie Cerkiew, a wielka rosyjska literatura. Tołstoj, Dostojewski – dwa wielkie skrzydła, a lecieć na jednym z nich, chyba się nie uda. I jeśli konflikt Tołstoja z Cerkwią nie będzie sprawiedliwie zbadany i rozwiązany dziś, to jutro niewykluczone, znowu czekają nas wielkie wstrząsy.

Anna Jawdosiuk/Cerkiew.pl

 Źródło: http://religion.ng.ru/history/2010-11-17/7_tolstoy.html



Opcje Artykułu

Lew Tołstoj a Cerkiew | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Menu Użytkownika






Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń