Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Wiarygodność Nowego Testamentu

Prof. Nelson Glueck, zapewne największy hebrajski archeolog, napisał: „Należy kategorycznie stwierdzić, że nie ma takiego archeologicznego odkrycia, które zaprzeczyłoby choćby jednemu zdaniu z Biblii.” [1] Znamienność tego faktu uświadomimy sobie w pełni, gdy weźmiemy pod uwagę, że dzięki wykopaliskom znamy miliony (!) szczegółów. Samych tylko miejsc wspomnianych w Biblii odkryto już około 30.000! Nie znaleziono jednak niczego sprzecznego z jej zapisem! Przeciwnie, jak powiedział o Piśmie Świętym znawca archeologii Joseph. P. Free:„Archeologia potwierdziła wiarygodność niezliczonych tekstów, które krytycy odrzucali jako niehistoryczne lub będące w sprzeczności ze znanymi faktami”. [2]

Jeszcze w XIX wieku krytycy mogli twierdzić, że Hetyci, król Sargon czy Baltazar, wymienieni w Starym Testamencie, nigdy nie istnieli, że opis okresu patriarchów jest anachronizmem, a wielkość Asyrii i potęga króla Dawida są mocno przesadzone. Wykopaliska wykazują coś innego, a mianowicie, że Hetyci byli wielkim starożytnym ludem, Sargon był królem potężnego imperium asyryjskiego, Baltazar władał Babilonem, znaleziska z czasu patriarchów zgadzają się w drobnych szczegółach z biblijnym opisem, zaś dom Dawida był liczącą się w X wieku dynastią. Podobne przykłady można mnożyć.

Czy Nowy Testament cechuje się podobną wiarygodnością w świetle wykopalisk? Weźmy kilka przykładów z Ewangelii wg Łukasza i Dziejów Apostolskich, gdyż księgi te obfitują w historyczne dane o osobach, datach i wydarzeniach. Wymieńmy kilka z tych, które niegdyś poczytano Łukaszowi za błędy:

Krytycy uważali, że Łukasz mylił się, nazywając przywódcę Filippi praetorem, gdyż miastem tym rządzili duumviris, ale okazało się, że ewangelista miał rację, gdyż tytuł praetora przysługiwał zarządcom rzymskich kolonii.

Łukasz użył wobec Galiona tytułu prokonsul (Dz.18:12), co długo uważano za błąd, a jednak w świetle inskrypcji odkrytej w Delfach, która go właśnie tak zwie, Łukasz użył poprawnego tytułu.

W Dziejach Apostolskich pojawia się wobec władz Tesalonik tytuł politarch (Dz.17:6), który nie występował w starożytnej literaturze, aż do czasu odkrycia kilku inskrypcji odnoszących go właśnie do władz Tesalonik.

Łukasz nie wymienił Ikonium wśród miast Likaonii, co poczytywano mu za błąd, ponieważ Cyceron wymienił je wśród miast likaońskich. Tymczasem William Ramsay natrafił na monument, który traktuje Ikonium jako miasto frygijskie, co też potwierdziły późniejsze wykopaliska. W Ewangelii wg Łukasza czytamy, że Lizyniasz był tetrarchą Abilene około 27 roku (Łk.3:1). Przez ponad sto lat krytyczni uczeni przytaczali to na dowód, że Łukasz nie wiedział o czym pisał, bo Lizyniasz był władcą Chalkis żyjącym aż pół wieku wcześniej! Kiedy jednak odkryto inskrypcje z czasów Tyberiusza (14-37), które nosiły imię i urząd Lizyniasza, tetrarchy rezydującego w Abilene, tak jak sprawozdał Łukasz, stało się jasne, że było dwóch władców o tym samym imieniu.

Zarzucano też Łukaszowi, że popełnił błąd, gdy pisząc o narodzinach Jezusa w Betlejem, połączył ówczesny spis ludności z osobą Kwiryniusza, który przeprowadził spis w 6-7 roku n.e., a więc wiele lat po narodzinach Jezusa. Błąd nie tkwił jednak w sprawozdaniu Łukasza, lecz w tłumaczeniu z greckiego. Znawca tego języka prof. Nigel Turner z uniwersytetu w Edynburgu zwrócił uwagę, że greckie słowo protos, gdy poprzedza dopełniacz (łac. genetivus) nie znaczy „pierwszy”, lecz „przed”, a więc zamiast „pierwszy spis za namiestnika Kwiryniusza”, tłumaczenie powinno brzmieć „przed spisem za namiestnika Kwiryniusza” (Łk.2:2).[3] Poprawne tłumaczenie usuwa zarówno powyższy problem, jak i ten, że spis Kwiryniusza nie był wcale pierwszy.

Łukasz wymienił w swej Ewangelii 32 kraje, 54 miasta, 9 wysp oraz wielu władców. William Ramsay, który skonfrontował te wzmianki z rzeczywistością, nie doszukał się w nich ani jednej pomyłki! Ramsay, wykładowca na uniwersytecie w Aberdeen, znawca starożytnej historii i geografii, zwłaszcza nowotestamentowej początkowo był sceptykiem, przekonanym, że Pismo Święte zawiera liczne nieścisłości. Zorganizował wyprawę do Azji Mniejszej i Palestyny, aby wykazać, że Biblia była produktem ambitnych mnichów, a nie pisarzy natchnionych przez Boga. Uważając Ewangelię wg Łukasza i opisane w Dziejach Apostolskich podróże misyjne apostoła Pawła za najmniej wiarygodne pisma Nowego Testamentu, spędził 15 lat badając wymienione w nich miejsca. W efekcie powstała książka, która spotkała się z furią sceptyków, gdyż ku ich wielkiemu zaskoczeniu prof. Ramsay dowodził w niej, że materiał archeologiczny potwierdza wiarygodność Nowego Testamentu. Późniejsze badania potwierdziły jego ocenę i wnioski. Ten wielki znawca starożytnej geografii tak podsumował swe badania: „Łukasz jest historykiem pierwszej klasy... powinien zająć miejsce wśród największych historyków.”[4] Oczywiście, skoro Łukasz był tak rzetelny w drobiazgach geograficznych i historycznych, które nie miały większego znaczenia dla jego narracji, trudno spodziewać się po nim niefrasobliwości, gdy pisał o życiu, śmierci i zmartwychwstaniu swego Mistrza!

Jeszcze więcej wsparcia ze strony wykopalisk otrzymała najbardziej atakowana Ewangelia wg Jana. Podejrzliwość krytycznych uczonych brała się stąd, że Jezus występuje w niej jako Bóg, a trudno było im uwierzyć w to, że już apostołowie tak to rozumieli. Co więcej, Ewangelia wg Jana wymienia miejsca nieznane z innych przekazów. Twierdzono więc, że nie mogła powstać w czasach apostolskich, skoro jej autor myli się co do geografii Judei! Na przykład, Ewangelia wg Jana podaje, że Jezus uzdrowił sparaliżowanego człowieka przy sadzawce zwanej Betezda, która miała pięć krużganków (J.5:2). Zarzucano, że takiego miejsca nie było w Jerozolimie, gdyż nie wspominał o nim Stary Testament, Józef Flawiusz, ani inne starożytne źródła. Tymczasem niedawno odkryto Betezdę w Jerozolimie. Przez wieki nikt o niej nie wiedział, gdyż leżała 12 m poniżej obecnego poziomu miasta. Miała zaś dokładnie tyle krużganków, ile wymienił apostoł Jan!

Z innych, niegdyś kwestionowanych miejsc i obiektów wymienionych w Nowym Testamencie, odkryto między innymi następujące:

Sadzawka Syloe (J.9:7).
Studnia Jakuba w Sychar (J.4:5.12).
Trybunał Gabbata, gdzie Piłat sądził Jezusa (J.19:13).
Inskrypcja potwierdzająca, że Poncjusz Piłat był rzymskim prefektem Judei w czasach Jezusa.
Łódź rybacka z czasów Jezusa zbudowana tak, jak łódź wspomniana w Ewangeliach, której opis był kwestionowany przez krytyków, jako niezgodny ze starożytnymi realiami (Mk.4:38).
Grób z kośćmi ukrzyżowanego w Judei w I wieku n.e. człowieka imieniem Johanan, którego stopy były przybite gwoździem, zgodnie z nowotestamentową relacją, w którą krytycy powątpiewali.
Miasteczko Nazaret, które istniało w czasach Jezusa, co było negowane, gdyż nie występowało ono w innych źródłach pisanych.
Miasto Kafarnaum, gdzie Jezus mieszkał przez pewien czas (Mt.4:12). W istnienie tego miasteczka także powątpiewano, nawet po roku 1866, gdy Charles Wilson zidentyfikował je na podstawie arabskiej nazwy (Tel-Hum), w której zachowała się hebrajska nazwa Kfar Nahumi („wioska Nahum”), po grecku Kafarnaum. Od tego czasu odkryto tam nie tylko synagogę z czasów Jezusa, o której wspominają Ewangelie, ale jak się zdaje i dom apostoła Piotra.

* * *

Wykopaliska wykazały, że Herodot, rzymscy historycy, a także Józef Flawiusz mylili się czasem, nie tylko odnośnie miejsc, osób czy wydarzeń. [5] Natomiast Ewangelie, nawet tam, gdzie je podejrzewano o niedokładność, okazały się być wiarygodne. Znawca archeologii biblijnej, prof. John McRay, napisał:

„Archeolodzy nie znaleźli dotąd niczego, co byłoby sprzeczne ze sprawozdaniem biblijnym. Przeciwnie, archeologia wykazała błędność wielu poglądów wyznawanych przez sceptycznych uczonych, poglądów, które przez całe lata uważano za ‘fakty’”.[6]

Więcej takich odkryć obiecują nowe technologie, które skanując powierzchnię ziemi przy pomocy radaru i fal dźwiękowych potrafią wykryć pod ziemią zarys ruin, a nawet przedmiotów. Ich zastosowanie w Palestynie wymaga tylko pokoju, o który tam trudno. Złoty wiek archeologii biblijnej jest więc dopiero przed nami, mimo że już druga połowa XX wieku przyniosła wielką liczbę odkryć afirmujących wiarygodność Pisma Świętego. Craig Blomberg z uniwersytetu w Cambridge wyznał:

„Wielu uczonych specjalizujących się w Nowym Testamencie, którzy wcześniej nie byli chrześcijanami uwierzyło w Chrystusa przez studium tych tematów, a jeszcze więcej uczonych już wierzących wzmocniło i ugruntowało swą wiarę za sprawą dostępnych dowodów. Do tej drugiej kategorii zaliczyłbym także siebie.”[7]

Czy Pismo Święte ostałoby się jako wiarygodne źródło w obliczu milionów detali odkrytych przez archeologów, gdyby było wyłącznie ludzkim produktem? Czy nie zostałoby zdyskredytowane, jak na przykład Księga Mormona, której relacji nie potwierdziły żadne wykopaliska? Księga Mormona, wydana w 1830 roku, powstała w rezultacie objawień, jakie Józef Smith otrzymał od istoty podającej się za anioła Moroni. Mówi o losach starożytnych mieszkańców Ameryki, którzy mieli wywodzić się głównie od starożytnych Żydów. Założyli oni jakoby w Ameryce wielką cywilizację. Księga Mormona opowiada o ich miastach, osiągnięciach, królach, wojnach, podobnie jak Biblia o czasach starotestamentowych, z tym tylko, że mimo licznych wysiłków, dotąd nie odnaleziono ani jednego namacalnego dowodu na istnienie cywilizacji opisanej w księdze Mormona. [8]

Inaczej jest z Pismem Świętym. Wśród archeologów badających Bliski Wschód od dawna panuje przekonanie, że nie warto się tam wybierać bez Biblii. Wybitny archeolog Yigael Yadin, który prowadził prace między innymi w Hazor, napisał: „Prowadziliśmy poszukiwania z Biblią w jednej ręce, a szpadlem w drugiej”. [9] Trude Dothan, która badała teren dawnych miast filistyńskich, stwierdziła, że „bez Biblii nawet nie wiedzielibyśmy, że Filistyni istnieli”! [10] Niestety, wielu teologów, wykładowców seminaryjnych i duchownych przyjęło wzięte z powietrza hipotezy za naukowe fakty. Bezkrytyczna akceptacja metod historyczno-krytycznych, które wynaleziono aby podważyć autorytet Pisma Świętego, prowadzi do zakwestionowała natchnienia, a nawet wiarygodności Słowa Bożego. Po części dlatego kościoły w Europie Zachodniej świecą dziś pustkami. W USA kościoły są dalej pełne po części dlatego, że metodologia niemieckich teologów i filozoficzno-religijna agenda badaczy skupionych wokół Jesus Seminar spotkała się z rzeczową krytyką.

1. Nelson Glueck, Rivers in the Desert, s. 136.
2. Joseph P. Free, Howard Vos, Archeology and Bible History, s. 13.
3. Nigel Turner, Grammatical Insights into the New Testament, s. 23-24.
4. William Ramsay, The Bearing of Recent Discovery on the Trustworthiness of the New Testament, s. 80.
5. Mocne i słabe strony Herodota jako historyka omawia: K. H. Waters, Herodotus the Historian, s. 152-64.
6. Cyt w: Lee Strobel, The Case for Christ, s. 100.
7. Cyt w: Ibid., s. 53.
8. Zob. Jerald i Sandra Tanner, Archeology and the Book of Mormon; John Ankerberg, John Weldon, Behind the Mask of Mormonism, s. 282-290.
9. Cyt. w: The Biblical Archeological Reader, t. 2, s. 199.
10. Cyt. w: Jeffrey Sheller, Is the Bible True, s. 120.

Powyższy tekst jest kolejnym z serii fragmentów książki ""Sekrety Biblii", udostępnionych serwisowi Kosciol.pl przez jej autora, dr Alfreda J. Palla. Na naszych łamach prezentujemy kilka obszernych fragmentów tej książki, wydanej przez wydawnictwo Betezda

Książkę "Sekrety Biblii" można kupić w sklepie Kosciol.pl



Opcje Artykułu

Wiarygodność Nowego Testamentu | 6 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Wiarygodność Nowego Testamentu
gradzik@gmx.de śro, 5 kwi 2006, 13:05:49
Archeologia dla sceptykow podwarzajacych wiarygodnosc Biblii jest jak genetyka dla teoretykow ewolucjonizmu. Archeologia i genetyka sprowadzaja autorow wydumanych teorii na ziemie.  Jest to wspaniale, ze dzisiejsza wiedza empiryczna bez wiekszych problemow rozprawia sie z teoriami pozbawionymi konkretnych dowodow.
 
Wiarygodność Nowego Testamentu
heinrichboll śro, 5 kwi 2006, 20:56:02

Nie po raz pierwszy czytajac Pana tekst mam to samo wrazenie: Pana wiedza o archeologiczno-histotycznych badaniach nad informacjami z Biblii jest rownie wielka, jak Pana czysto emocjonalne - jak na razie - uprzedzenie wobec Jesus Seminar. Kolejny artykul poswiecony WCZESNIEJSZYM krytykom wiarygodnosci Biblii konczy Pan wnioskiem... skierowanym przeciw Jesus Seminar. Nie widze w Pana artykule ANI JEDNEGO odsylacza do jakiejkolwiek pracy JS - a wniosek koncowy jest skierowany przeciwko nim.

Nie pozostaje mi nic innego, jak powtorzyc moje zarzuty, wczesniej sformulowane w stosunku do Pana artykulu "Krytycy Nowego Testamentu", na jakie nie odpowiedzial Pan do dzisiaj:

1) Dlaczego krytykujac Jesus Seminar nie podjal Pan polemiki z podstawowym w takich wypadkach zrodlem, jakim sa deklaracje intencji samych naukowcow z Westar Institute i Jesus Seminar, wsrod ktorych znajduje sie - podkreslam - cel ekumeniczny?

2) Dlaczego podaje Pan zarzuty do czego innego, a argumenty tez do czego innego: koncowy zarzut w Pana artykule dotyczy uczonych z Jesus Seminar, a argumenty o wiele wczesniejszych prac naukowych? Jaki ma sens taka "argumentacja" - skoro nigdzie Pan nie uzasadnil swojego prywatnego na razie przekonania, ze obie grupy posluguja sie ta sama metodologia?

3) Jak Pan skomentuje fakt, ze renomowani uczeni bynajmniej nie zwiazani z Jesus Seminar (Sanders, Ehrmann), dochodza w krytyce NT do podobnych wnioskow w pewnych zakresach badan np. problem wieloautorstwa tekstow NT?

4) Czy przed pisaniem o wiarygodnosci Nowego Testamentu zapoznal sie pan z najnowsza, dokladnie dotyczaca Pana tematu, praca Ehrmanna "Misquoting Jezus" (moje tlumaczenie: "Jezus: Mylne cytaty")? Co Pan sadzi o opisywanych przez niego np. modyfikacjach wczesniejszych wersji tekstow NT z przyczyn teologicznych?

Wszystkim zainteresowanym Jesus Seminar sugerowalbym po prostu wstukac ten termin na Google i przeczytac ich wlasne slowa na ich wlasnych stronach. A wszystkich zainteresowanych bardziej PELNYM przegladem badan nad historycznoscia Jezusa i Ewangelii sugeruje zajrzec na niezwykle renomowana i polecana nawet przez katolickich badaczy strone www.earlychristianwritings.com, gdzie znajdziecie odpowiedni dzial.

 

---
heinrichboll@poczta.onet.pl

 
Wiarygodność Nowego Testamentu
Oless śro, 5 kwi 2006, 22:28:18
No nie czy ja heinrichboll będę zmuszony czytać Twoje urojone roszczenia pod każdym tekstem o początkach chrześcijaństwa jaki tylko się pojawi na kosciol.pl ?

Albo dogadaj się na priva albo jak ktoś nie ma czasu cię edukować to przestań spamować.

Zrozum wreszcie że krytyka Jesus Seminar jest jak najbardziej uzasadniona a nie emocjonalna; najpierw rozreklamowali się nieuczciwie jako przedstawiciele większości historyków to teraz dostają po nosie.

Zacznij też czytać inne źródła oprócz ehrmannów i witryny kirby'iego choćby luknij na specjalistów którzy popierają tradycyjne datowania: http://www.errantskeptics.org/Dating_the_NT.htm

---
"..taka jest moja koncepcja, tak ja to widzę.."

 
Wiarygodność Nowego Testamentu
Tomekp pią, 7 kwi 2006, 21:09:18
Artykuł mi się podoba i świadczy o niemałej wiedzy autora. Powiem szczerze, że jeszcze do niedawna rozmawiając ze znajomymi na jakieś trudne kwestie dotyczące np. kwestii biblijno-historycznych miałem problem w wytłumaczeniu czegoś sceptykowi dla którego Biblia i chrześcijaństwo to stek bzdur. Takie artykuły napisane przez naukowca ale zrozumiałym językiem pozwalają poznać drugą stronę medalu i argumenty na rzecz historyczności przekazu biblijnego.
 
Wiarygodność Nowego Testamentu
krystyna śro, 3 maj 2006, 03:25:26
Jestem zawsze pelna uznania dla pana Alfreda Palli , zeby udowodnic jak bardzo ten autor ma racje dodam , ze 3 tygodnie temu kanadyjska telewizja wyemitowala dyskusje kilku naukowcow [ historia , archeologia , z uniwersytetu w Ottawie nad badaniem kodu DNA , w dyskusji tez bral udzial teolog. Wlasnie byly pytania czy nauka korzysta z Bibli [ odkrycia archeologiczne ] odpowiedz '' tak '' dalej jak do tej pory naukowcy nie sa w stanie zarzucic Bibli , ze sa w niej nie prawdziwe informacje , jak do tej pory to co zostalo zapisane w Bibli znalazlo potwierdzenie naukowe. Byla jeszcze wspaniala dyskusja na temat kodu genetycznego DNA, ale to juz na inny temat , moze ktos z Toronto ogladal ten program , wiec moze zaswiadczyc o tym co pisze. Nie robmy sie madrzejsi ponad tymi co naprawde zajmuja sie tymi sprawami a jak juz o czyms piszemy to trzeba przynajmniej zastanowic sie czy to ma sens.Pozdrawiam pana Palle i czekam na nastepny ciekawy artykol.
 

Szukaj

Menu Użytkownika






Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń