Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny


 Forum > Ogólne > Pytania, problemy i opinie Nowy wątek Odpowiedz
 Czy ktoś może pomóc mi się odnależć???
 |  Wersja do druku
Zofia
 grudzień 11 2005 18:54  (Czytany 1357 razy)  
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/11/05
Postów:: 3

Bardzo się cieszę,że znalazłam to forum-przeczytałam wiele mądrych rad, opinii i przemyśleń.Ja nie wiem czego potrzebuję...chyba po prostu muszę to napisać; powiedzieć niestety nie mam komu. Może od początku. Zycie mnie nie rozpieszczało.Mój rodzinny dom to alkohol, awantury - a ja tak bardzo kochałam ciszę, samotność, poezję, filozofię, samotne brzozy i niezapominajki.Przyszedł czas, by założyć rodzinę; początkowo euforia- mam dom, prawdziwy dom, który stanie się moją opoką, da mi bezpieczeństwo i spokój, którego tak potrzebowałam. Kochałam męża i on mnie kochał-czegóż więcej do szczęścia potrzeba - tylko tego, by każdego dnia je pielęgnować - i pielęgnowałam. A ono zginęło - znów alkohol,mąż miał z tym problem znacznie wcześniej o czym nie miałam pojęcia.Przeżywałam takie piekło, że dziś jeszcze robi mi się niedobrze. Na świecie były juz dzieci - synek i córeczka. Robiłam wszystko,aby z domu rodzinnego nie wyszli tak poranieni jak ja. Kiedy mieszkanie pod jednym dachem stało się zagrożeniem dla naszego życia, postawiłam wszystko na jedną kartę - wzięłam córkę za rękę / syn uczył się w LO przy NSD/, kilka osobistych rzeczy, wyszłam z domu i nigdy już tam nie wróciłam. Stanęłam na nogi - kupilam mieszkanie / jestem wykształconą, niezależną finansowo kobietą/. Gorąca modlitwa, psycholodzy, terapie posklejali nasze dusze. Wszystko zaczęło się układać;po przeszło trzech latach od odejścia z tamtego piekła mogłam powiedzieć, że jest mi dobrze. A może mi się tylko tak wydawało ... w tej walce zapomniałam, że nadal tak bardzo kocham ciszę, samotność, poezję, filozofię, samotne brzozy i niezapominajki. Któregoś dnia, ok. czterech mies. temu, zjawił się On ... tak samo samotny, porozbijany. Dostrzegł we mnie kobietę - istotę, którą trzeba chronić, pomagać i opiekować się nią. Te same zainteresowania, to samo podejście do życia,miłość do piękna , wspólne spacery i rozmowy-czyż może być coś bardziej urzekającego? zwłaszcza, że nie oczekuje ode mnie nic prócz mojego towarzystwa i świadomości, że jestem. Ja z kolei wszystkie myśli, które dotychczas powierzałam Bogu lub sobie mogę powierzyć Jemu i On mnie rozumie. Powoli zaczyna rodzić się uczucie-takie ładne, czyste...Ale ono nie może się narodzić. Ja jestem w prawnej separacji z mężem, On - nie mieszka z rodziną od ponad dziesięciu lat ale jest zonatym mężczyzną, zresztą, w tej sytuacji to nie ma znaczenia czy byłby rozwiedziony. Tu zaczyna się mój koszmar - wewnętrzny konflikt, z którym nie mogę sobie poradzić. Przestałam chodzić do kościoła, bo czuję się brudna, buntuję się, kłócę z Bogiem i najgorsze jest to ,że wiem, że przegrywam. Początkowo odebrałam naszą znajomość jako właśnie dar od Boga, jako wielką łaskę za to, że tak pokornie znosiłam swoje cierpienia. Teraz wiem, że tak nie jest - to kolejny ból, doświadczenie, z którym musze się zmierzyć. On nie wie o moich rozterkach - jest zbyt szczęśliwy, abym tak ot mogła Mu powiedzić, że odchodzę. Nie wiem co robić. Ten człowiek jest mi tak bliski jak nikt dotychczas. Buntuję się - czy jeśli Go opuszczę to świat stanie się lepszy? On będzie samotny, pewnie bardziej niż dotychczas bo poznał smak bycia z drugą, kochaną osobą, podobnie ja. Dlaczego za wierność Bogu muszę płacić taką cenę, dlaczego nie mogę być po prostu szczęśliwa - nikogo nie krzywdzimy dajemy tylko sobie trochę szczęścia. Proszę pomóżcie mi, co mam robić - odejść, zapomnieć i żyć w uśpieniu czy zostać i ciągle myśleć, że robie coś obrzydliwego? Sonja

===

Sonja
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gość forum: whoever
 grudzień 11 2005 21:12   


Hmmm, qrcze, to takie cholernie trudne, pomoc komus, doradzic... Zwlaszcza, jezeli samemu nie przezylo sie az tak wiele... Sprobuje jednak...

Jak rozumiem, jestes w tym punkcie swojego zycia, gdzie pojawia sie dylemat: szczescie wlasne albo wiernosc nakazom swojej religii. Tutaj mamy pytania: Czy Bog, w ktorego wierzysz, jest Bogiem milosci, szczescia i przebaczenia, czy srogim Bogiem - sedzia, karzacym odstepcow od religii, uwazanej za swoja, wyrzutami sumienia na tym swiecie i potepieniem wiecznym w swiecie nastepnym? Czy nakazy i zakazy Twojej religii sa rzeczywista wola Istoty Najwyzszej - czy tez komentarzami i dopiskami do niej ludzi, ktorzy nie potrafili sobie wyobrazic Boga inaczej, niz na swoj obraz i podobienstwo? Czy wreszcie normy, ktore chcesz przekroczyc, sa boskie - czy ludzkie? Na te pytania musisz odpowiedziec sobie sama - zycze odwagi w mysleniu i konsekwencji w dzialaniu!

Pamietaj tylko, ze to, co nam teraz szczesciem sie wydaje, za chwile inne imie nosic bedzie....

Powodzenia!!!!

s.

===

 
 Cytat 
Maciek Janson
 grudzień 11 2005 21:44   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/02/05
Postów:: 1687

Zawsze kiedy mamy przed soba jakies trudne wybory to warto zwracac sie z pytaniem do Boga a nie do ludzi... Mozna pytac, szukac zastanawiac sie, ale bez uczciwej rozmowy z Bogiem nie ma mowy o rozwiazaniu problemu, ktory nam ciazy... Dobrze wiesz, ze Bog ma pewne wymagania wobec swoich dzieci. To jest normalne. Kazdy rodzic ma takie... Normalne jest tez to ze dzieci nie rozumieja pewnych zakazow i nakazow bo po prostu nie wiedza tego co wie rodzic... A Bog wie najlepiej co jest dla nas dobre i jezeli pokazuje nam na cos i mowi "zostaw to" to my nie mamy sie medrkowac i mowic, ze skoro Bog jest miloscia to nam wszystko wybaczy, tylko mamy sie do niego modlic : Boze dopomoz mi to przejsc... Wez Biblie i szukaj odpowiedzi na swoje pytania w zwiazku z Bogiem. Tutaj nikt nie da Ci lepszej rady...

===

Dwie rzeczy są nieskonczenie wielkie. Glupota ludzka i Boze milosierdzie
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gość forum: whoever
 grudzień 11 2005 21:54   


A moze nawet nie Biblie, moze zapytac sie siebie samego - czym skrzywdze innych ludzi i siebie? Co pozwoli mi byc szczesliwym(a) - i innym wokol tez?

===

 
 Cytat 
Maciek Janson
 grudzień 11 2005 22:02   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/02/05
Postów:: 1687

Quote by whoever: A moze nawet nie Biblie, moze zapytac sie siebie samego - czym skrzywdze innych ludzi i siebie? Co pozwoli mi byc szczesliwym(a) - i innym wokol tez?


Mozesz oczywiscie sie pytac siebie samego. Tylko dlaczego nie pytac Tego, ktory wie wszystko, wie najlepiej i jest super-tatą?? Przeciez to bezsensu. Nie znajdzesz u nikogo lepszej odpowiedzi niz u Boga...

===

Dwie rzeczy są nieskonczenie wielkie. Glupota ludzka i Boze milosierdzie
 
 Profil   Email 
 Cytat 
dawid1976
 grudzień 11 2005 22:06   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/24/03
Postów:: 692

wspólne spacery i rozmowy-czyż może być coś bardziej urzekającego? zwłaszcza, że nie oczekuje ode mnie nic prócz mojego towarzystwa i świadomości, że jestem.



Nie wiem dlaczego spacery i wzajemna świadomość o sobie mają być coś brudnego, dlaczego męczy cie za to sumienie, czujesz sie za to brudna i odciąga cie to od kościoła i Boga? Czy tu może chodzi o więcej niż spacery? Jeśli tak to jedno nie ma nic z drugim wsólnego.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gość forum: whoever
 grudzień 11 2005 22:13   


maxurd, a czy pytanie siebie samego nie jest tak naprawde pytaniem Tego, Ktory Jest? Pytanie stare jak swiat - gdzie mieszka Bog? W swiatyniach, swietych ksiegach - czy w ludzkich sercach?

===

 
 Cytat 
Maciek Janson
 grudzień 11 2005 22:49   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/02/05
Postów:: 1687

Quote by whoever: maxurd, a czy pytanie siebie samego nie jest tak naprawde pytaniem Tego, Ktory Jest? Pytanie stare jak swiat - gdzie mieszka Bog? W swiatyniach, swietych ksiegach - czy w ludzkich sercach?


Duch Bozy mieszka w kazdym chrzescijaninie... Nie generalnie w ludziach, ale w chrzescijanach... To ze mieszka "w" nie oznacza ze jest wlasnie tym w kim mieszka... Bog jest konkretny. To nie jest pozytywna energia dajaca pomysly na zycie... Zwracajmy sie do niego z wszystkim. On oczekuje tego od nas i ceni taka postawe...

===

Dwie rzeczy są nieskonczenie wielkie. Glupota ludzka i Boze milosierdzie
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Zofia
 grudzień 12 2005 10:10   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/11/05
Postów:: 3

Bardzo dziękuję wszystkim za mądre odpowiedzi. Ja wiem,że decyzję, ze wszystkimi jej konsekwencjami będę musiała podjąć sama i nikt nie jest w stanie zwolnic mnie z tej odpowiedzialności. Mam nadzieję, że Wasze przemyślenia mi w tym pomogą.Whoever - dzięki za mądre słówa; zastanowiłam się nad tym. W jakiego Boga wierze- Bóg w którego wierzę jest sama miłością, szczęściem i przebaczeniem, to najbliższa mi istota, która towarzyszyła mi w kazdej chwili mojego życia. Po którymś z pierwszych spotkań z owym człowiekiem powiedziałam Mu - dzięki Ci Boże za ten wielki dar, postawiłeś tak wspaniałego człowieka na mojej drodze, jak kochać Cię za tyle dobra. Nie wiem kto wymyślił normy-Bóg czy człowiek, bardziej na swój niż Boga uzytek, ale one sa i rozterki przyszły.Nie krzywdzę ludzi, bo nikogo bliskiego nie ma obok nas, mogę tylko dać szczęście Jemu i, sama będąc szczęśliwą dzielić je z innymi. Inną kwestią jest sprawa między mną a Bogiem - czy przez ten związek nie stracę Jego miłości, czy On chce abym była szczęśliwa w ten sposób, kogo ja bardziej potrzebuję - Boga czy tego człowieka. Wiem, że bez wiary i Boga nie będę szczęśliwa ale chciałabym mieć oprcie też w tym człowieku - tak zwykle, po ludzku, po kobiecemu.
Maxurd - kazda miłóść to nie tylko dawanie ale i wymaganie-czyż inaczej może być z miłością Boga? Gdyby było inczej, cóż byłaby warta? Zawsze starałam się spełniać Jego wolę, ja wiem,że często po wielu buntach, kłótniach z Nim ale ja jestem tylko człowiekim i czasem było mi bardzo ciężko. Wiedziałam jednak, że On jest. Nie wiem tylko co teraz powinnam zrobić - czy złożyć Mu i tę ofiarę? A jesli to rzeczywiście jest Jego dar z którego zrezygnuję? Czy przyjmując cierpienia mam odrzucać dobro? Nie wiem, po prostu nie wiem.
Dawid - ja wiem, że to co teraz robimy, co nas łączy jest piękne i nie ma w tym nic złego. Ale wiem tez, że to uczucie będzie się rozwijało i może przyjść taki moment, gdy przestanie takie być. Jesteśmy dorośli i jesteśmy tylko luźmi. Dlatego mój lęk i moje rozterki pojawiły się teraz.Wiem, że im dłużej to będzie trwało, coraz trudniej będzie mi podjąć jakąkolwiek decyzję.
Bardzo serdecznie wszystkich pozdrawiam. Cieszę się, że trafiłam na to forum.Sonja

===

Sonja
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Zawartość wygenerowana w: 0,09 sekund
Nowy wątek Odpowiedz



 
Zwykły temat Zwykły temat
Temat zamknięty. Temat zamknięty.
Gorący temat Gorący temat
Nowy post Nowy post
Gorący temat i nowe posty Gorący temat i nowe posty
Temat zamknięty i nowe posty Temat zamknięty i nowe posty
Zobacz posty gości 
Goście serwisu mogą wysyłać posty 
HTML dozwolony w ograniczonym zakresie 
Zawartość zmoderowana