Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny


 Forum > Ogólne > Pytania, problemy i opinie Nowy wątek Odpowiedz
 nieważność sakramentu małżeństwa
 |  Wersja do druku
Gość forum: nieważność małżeństwa
 grudzień 19 2004 21:17  (Czytany 2372 razy)  


Jestem w trakcie rozwodu cywilnego bez orzekania o winie. Interesuje mnie możliwość uzyskania rozwodu kościelnego.

Mąż po półtora roku od ślubu stwierdził, że nie kocha mnie. Kilkukrotnie podczas ostatnich kilku tygodni powiedział, że nie kochał mnie już przed ślubem, ale ożenił się ze mną ze względu na wygodę, oraz to, że chciał mieć dzieci a ja wydałam mu się dobrą kandydatką na matkę. Dzieci nie mamy ze względów zdrowotnych. Zarówno ja, jak i mąż mamy problemy z płodnością, jednakże nie wiedzieliśmy o tym przed ślubem. Ja podjęłam leczenie hormonalne, po którym mój stan znacząco się poprawił. Mąż nie podjął leczenia, ani też nie zmienił trybu życia (siedząca praca przed komputerem, niedotlenienie organizmu, zaniedbanie kondycji fizycznej, częste spożywanie alkoholu).

Powiedziałam mężowi, że w imię naszej miłości mogę zdecydować się na małżeństwo bez dzieci. Mąż jednak przyznał się, że od bardzo dawna mnie nie kocha i że jeżeli nic nas nie łączy to nie chce dłużej ze mną być.

Czy w naszej sytuacji istnieje szansa na stwierdzenie nieważności sakramentu małżeństwa? W momencie ślubu mąż rzekomo już mnie nie kochał. Przysięga zatem była kłamstwem, a nawet jeżeli mąż składałby ją uczciwie, to nie dopełnił obietnicy miłości, uczciwości małżeńskiej, oraz tego że mnie nie opuści aż do śmierci.

Proszę o pomoc, bardzo zależy mi na rozwianiu moich rozterek.

Aleksandra23

===

 
 Cytat 
Mateusz Markiewicz
 grudzień 19 2004 21:53   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/17/03
Postów:: 1091

Quote by nieważność małżeństwa: Jestem w trakcie rozwodu cywilnego bez orzekania o winie. Interesuje mnie możliwość uzyskania rozwodu kościelnego.

Mąż po półtora roku od ślubu stwierdził, że nie kocha mnie. Kilkukrotnie podczas ostatnich kilku tygodni powiedział, że nie kochał mnie już przed ślubem, ale ożenił się ze mną ze względu na wygodę, oraz to, że chciał mieć dzieci a ja wydałam mu się dobrą kandydatką na matkę. Dzieci nie mamy ze względów zdrowotnych. Zarówno ja, jak i mąż mamy problemy z płodnością, jednakże nie wiedzieliśmy o tym przed ślubem. Ja podjęłam leczenie hormonalne, po którym mój stan znacząco się poprawił. Mąż nie podjął leczenia, ani też nie zmienił trybu życia (siedząca praca przed komputerem, niedotlenienie organizmu, zaniedbanie kondycji fizycznej, częste spożywanie alkoholu).

Powiedziałam mężowi, że w imię naszej miłości mogę zdecydować się na małżeństwo bez dzieci. Mąż jednak przyznał się, że od bardzo dawna mnie nie kocha i że jeżeli nic nas nie łączy to nie chce dłużej ze mną być.

Czy w naszej sytuacji istnieje szansa na stwierdzenie nieważności sakramentu małżeństwa? W momencie ślubu mąż rzekomo już mnie nie kochał. Przysięga zatem była kłamstwem, a nawet jeżeli mąż składałby ją uczciwie, to nie dopełnił obietnicy miłości, uczciwości małżeńskiej, oraz tego że mnie nie opuści aż do śmierci.

Proszę o pomoc, bardzo zależy mi na rozwianiu moich rozterek.

Aleksandra23

Rozwody to są w Kościele prawosławnym. W katolickim jest tylko stwierdzenie nieważności małżeństwa. Ale rozumiem Panią, że tak się w Polsce źle to określa.

Co się tyczy miłości, to nie da się udowodnić braku miłości, a także to nie jest powód do nieważności małżeństwa. Czyli ewentualne kłamstwo z przysięgą nie wchodzi w grę. Odnośnie wypełniania obietnicy, to nie ma to najmniejszego znaczenia. Jeżeli w konfesjonale mówimy, że się poprawimy, a tego nie robimy, to teoretycznie Bóg nie powinien nam przebaczać. Jest jednak pewna "nadzieja". Chodzi o ową niepłodność. Jeżeli w obu przypadkach jest ona uleczalna i mogą Państwo mieć dzieci (in vitro czy coś w tym stylu nie wchodzi w grę jako naturalne poczęcie), to nie ma też przeszkód. Ale skoro mąż nie ma zamiaru mieć dzieci (nie chce się leczyć), to nie może zajść do uważnienia małżeństwa. Po prostu mąż nie chce mieć dzieci. Jest jeszcze drugi aspekt. Niedojrzałość psychologiczna. Sądząc po tym, co Pani napisała, ma Pani 23 lata (wiem, że nie powinienem pisać - przepraszam), a małżeństwem jesteście od 1,5 roku. Można by tu teoretycznie stwierdzić niedojrzałość psychologiczną, czyli prosto mówiąc, nie dojrzeliście do małżeństwa i dlatego jest ono nieważne (domniemam na Pani korzyść).

Radzę jednak skonsultować się z Sądem Biskupim w Pani diecezji. Każda sprawa jest indywidualna, a procedury zawiłe. Szanse nie są też takie duże. Otóż z urzędu broni się ważności małżeństwa, a do stwierdzenia nieważności jest potrzebny "pozytywny" werdykt dwóch instancji. Pierwszą jest macierzysty Sąd, a drugą Sąd w innej diecezji, a w wypadkach "ekstremalnych" Trybunały Stolicy Apostolskiej.

TU znajdują się pliki przydatne (krótkie przedstawienie samej sprawy i wzrór skargi powodowej).

===

"Nikt nie może się zbawić, jeżeli nie trwa w łonie Kościoła katolickiego i w łączności z nim." Sobór Florencki
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gość forum: Aleksandra23
 grudzień 19 2004 22:30   


Jest jeszcze jedna kwestia. Mam bardzo mocno zakorzenione poczucie wierności do męża. On bawi się, imprezuje, spotyka się z innymi kobietami. Ja natomiast nie potrafię nawet umówić się z mężczyzną, bo mam ogromne poczucie winy że zdradzam poślubionego męża, który w świetle prawa kanonicznego jest nadal jedyną osobą, która ma prawa do kontaktu fizycznego ze mną. Od czasu rozpadu naszego małżeństwa nie miałam żadnych kontaktów fizycznych. Jestem młodą kobietą, dosyć atrakcyjną, mam powodzenie u mężczyzn, jednakże nie potrafię wyrzucić z siebie poczucia że należę tylko do męża.

Nie chcę do końca życia być sama. Chcę kochać i być kochaną, chcę mieć dzieci ze związku pobłogosławionego przez Boga, dlatego kwestia ta jest dla mnie bardzo ważna.

===

 
 Cytat 
Mateusz Markiewicz
 grudzień 20 2004 19:01   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/17/03
Postów:: 1091

Staram się Panią zrozumieć. Dlatego radzę Pani, aby udała się Pani do odpowiedniego sądu i złożyła Pani tam skargę powodową (link, który podałem odsyła do takiego wzoru, proszę tylko zmienić adres sądu). Jest jeszcze drugi, mniej przyjazny aspekt stwierdzenia nieważności małżeństwa. Otóż jeżeli małżeństwo było nieważne, to stosunki cielesne były same przez się cudzołóstwem. Ale chyba to nie jest grzech śmiertelny, bo Pani nie zdawała sobie sprawy, że małżeństwo jest nieważne.
Bardzo mnie cieszy fakt, że jest Pani wierna. Proszę wytrzymać w postanowieniu aż do "pozytywnego" werdyktu. Jeżeli miałaby Pani jeszcze jakieś sprawy (do mnie), to może nie na forum, ale na maila: mateuszmwroc@wp.pl
Życzę powodzenia i błogosławieństw bożych.

===

"Nikt nie może się zbawić, jeżeli nie trwa w łonie Kościoła katolickiego i w łączności z nim." Sobór Florencki
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Jakub Jerzy Skoczylas
 grudzień 20 2004 20:00   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/14/03
Postów:: 173

Nie chyba, ale w zasadzie z pewnością nie były grzechem śmiertelnym z Pani strony. Ciężko też (moim zdaniem niemozliwe jest mówienie) o cudzołóstwie w ogóle w takim przypadku z Pani strony. Grzech śmiertelny to ZUPEŁNIE świadome (tu to odpada w całości) i ZUPEŁNIE dobrowolne przekroczenie Bożego lub kościelnego przykazania w rzeczy ważnej. Innymi słowy by popełnić grzech śmiertelny należy się całkowicie zdecydować na wybór wielkiego zła. One się nigdy nie zdarzają przez przypadek - odsyłam www.teologia.pl. Ze swej strony życze Pani aby zaznała Pani wielkiego i dozywotniego szczęścia w małżeństwie. Tej i innych łask Opatrznosci Bożej od nowonarodzonego Zbawiciela. Proszę posłuchac rady Mateusza i oddać sprawę do sądu - sąd duchowny wszystko wyjaśni. Co do ostatniego Pani zdania - w istocie jest to bardzo istotne co było w CHWILI wymawiania przysięgi małżeńskiej - czy sie czego nie zataiło. To co wynikło później bez wcześniejszej wiedzy winowajcy niestety stawia sprawę w dużo gorszym świetle. Tak jak pisze Mateusz - niepłodność oraz od początku zamiar męża o tym by dzieci nie mieć. Czy zataił przed Panią jakiś poważny nałóg? Czy może on cierpi na jakąś chorobę psychiczną stanowiącą przeszkodę w pożyciu małżeńskim którą przed Panią zataił? Zapewne jednak uzyska Pani pomoc Sądu Biskupiego - istotnie też ze względu na ochronę małżeństwa istnieje prawne domniemanie jego ważności - ono musi być wzruszone aby została stwierdzona nieważność od samego początku. Nich Panią Bóg błogosławi. Tak od siebie dodam jeszcze - jest to dla mnie niewyobrażalne aby ktoś mógł tak traktować kobietę a już tym bardziej własną żonę. Nie znam Pani męża, ale jeśli istotnie tak postapił to jest to straszliwa nikczemność. Jeśli mężczyzna nie czuje i nie okazuje szacunku wobec kobiet to jest zniewieściały i nie jest prawdziwym mężczyzną. Wolałbym nie dożyć nigdy dnia w którym uczyniłbym choć jedną czwartą z tego co on wobec przyszłej żony.

===

Kwiecie Karmelu, módl się za nami!
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
ks. Adam Sekściński
 grudzień 21 2004 15:13   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/23/04
Postów:: 77

Quote by mateuszwroc: Otóż jeżeli małżeństwo było nieważne, to stosunki cielesne były same przez się cudzołóstwem. Ale chyba to nie jest grzech śmiertelny, bo Pani nie zdawała sobie sprawy, że małżeństwo jest nieważne.


w ogóle nie był to żaden grzech Mateuszu, ani lekki, ani tym bardziej ciężki

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
dawid1976
 grudzień 21 2004 21:28   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/24/03
Postów:: 692

Witam Pani Aleksandro,


Mąż po półtora roku od ślubu stwierdził, że nie kocha mnie. Kilkukrotnie podczas ostatnich kilku tygodni powiedział, że nie kochał mnie już przed ślubem, ale ożenił się ze mną ze względu na wygodę, oraz to, że chciał mieć dzieci a ja wydałam mu się dobrą kandydatką na matkę.


przepraszam, ale to mi wygląda za łatwe. Nie chce mi się wieżyć że tak było. Napewno mąż miał jakąś miłość do pani, nawet prawdziwą, bo przecież pani taka ślepa też nie mogła być.
Pisze pani że chce pani jeszcze raz pokochać, mieć nowy związek,
ale jeżeli pani ma racje, i naprawde ożęniła niewiadomo takiego potwora, to pani musi też mieć jakiś poważny problem.
Potrzebuje pani pomoc zanim pani się zangażuje z kimś innym. Jaką pani ma gwarancje że pani nie popełni ponownie takiego samego błędu (żeniąc jakiegoś innego potwora?)Może pani naprawde powinna się zkontaktować z psychologiem, taki może pani pomóc przeanalizować wiele rzeczy podświadomych, jaki ma pani obraz ojca? Czy miałą pani dobrych rodziców? Skoro teraz się taka tragedia stałą, sądze że badania conajmniej są niezbędne, bo zobaczy pani, rzuci się pani w nowe nieszczęśćie, i wtedy będzie jeszcze gożej.
Conajmniej może pani się cieszyć że z tym męzczyzną pani nie ma dzieci, bo co by pani wtedy zrobiła? Małżeństwo to nie loteria, popełniamy pewne błędy i musimy wpierw znależć te przyczyny które NAPRAWDE doprowadziły do rozwodu.

przepraszam że nie brzmie jak taki cacy macy pocieszyciel, bo poprostu zależy mi na tym by pani ten problem naprawde rozwiązałą (co może nawet potrwać kilka lat) i jeżęli pani będzie wyzdrowiona psychicznie, fizycznie (bo czytam że pani jest nad terapją hormonalną) i oczewiście duchowo.

Pani potrzebuje przedewszystkim czas z Bogiem, w tym trudnym czasie niech pani pozwoli Świętemu Duchu stać się prawdziwym Pocieszycielem dla pani.

Wtedy jak pani naprawde będzie stała na nogach, przedewszystkim duchowo- mocna w wiarze i ufności w Boga, wiedząca patrząc się do tyło wiedząć że nasz PAN przeprowadził panią przez doline ciemności, śmierci i smutnoiści, wtedy jak Pani się nauczyła i przekonałą od Kogo prawdziwa siła i moc na życie pochodzą,

jeśli wtedy pani będzie jeszcze coś brakowało, niech zacznie się pani rozglądać za nowym ziwązkiem.

Pozdrawiam

Dawid




===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Mateusz Markiewicz
 grudzień 22 2004 13:45   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/17/03
Postów:: 1091

Quote by alef:
Quote by mateuszwroc: Otóż jeżeli małżeństwo było nieważne, to stosunki cielesne były same przez się cudzołóstwem. Ale chyba to nie jest grzech śmiertelny, bo Pani nie zdawała sobie sprawy, że małżeństwo jest nieważne.


w ogóle nie był to żaden grzech Mateuszu, ani lekki, ani tym bardziej ciężki


Dziękuję Księdzu za wyjaśnienie, dziękuję także Kubie. Napisałem chyba, bo nie byłem pewien. Ale dla Pani Aleksandry to dobrze, bo nie zgrzeszyła.

===

"Nikt nie może się zbawić, jeżeli nie trwa w łonie Kościoła katolickiego i w łączności z nim." Sobór Florencki
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Zawartość wygenerowana w: 0,08 sekund
Nowy wątek Odpowiedz



 
Zwykły temat Zwykły temat
Temat zamknięty. Temat zamknięty.
Gorący temat Gorący temat
Nowy post Nowy post
Gorący temat i nowe posty Gorący temat i nowe posty
Temat zamknięty i nowe posty Temat zamknięty i nowe posty
Zobacz posty gości 
Goście serwisu mogą wysyłać posty 
HTML dozwolony w ograniczonym zakresie 
Zawartość zmoderowana